Cienie Jutra
Niebo miało kolor rozlanego atramentu, gdy Artur po raz kolejny spojrzał na opuszczony budynek starego liceum. Było coś magnetyzującego w tej ruinie – nie tylko dla niego. Tym razem przyszli w czwórkę: on, Lena, Igor i Zuza. Wszyscy czuli, że tej nocy coś się wydarzy.
Weszli przez wybite okno, światło latarek tańczyło na wilgotnych ścianach i spękanych kafelkach. Lena odkryła stare schody prowadzące do piwnicy, a na dole – żeliwną skrzynię pokrytą kurzem i pajęczynami. Igor beztrosko podniósł wieko.
W środku leżał niezwykły zegar. Mimo upływu lat był nietknięty czasem, a wskazówki kręciły się w przeciwnym kierunku. Na tarczy, tam gdzie zwykle widniały liczby, zauważyli tajemnicze symbole.
– Wygląda jak coś z filmów sci-fi – szepnęła Zuza, próbując dotknąć cyferblatu. W tej chwili zegar zaczął świecić wewnętrznym, błękitnym światłem, a wokół nich rozległ się niski, wibrujący dźwięk.
Artur poczuł dziwne ciepło na skórze. Stojąca naprzeciwko Lena spojrzała mu w oczy – wystraszona, ale zafascynowana. Zegar zadrżał i nagle poczuli, jakby grunt pod nimi zniknął. W powietrzu rozległ się trzask, światło zamigotało i...
Znaleźli się w zupełnie innym miejscu. Nad ich głowami słońce było ostre i gorące. Stali na środku zatłoczonego rynku, a wokół nich tłum ubranych w dziwne stroje ludzi gubił się między stoiskami. W oddali słychać było głuche dźwięki bębnów oraz język, którego żadne z nich nie rozumiało.
– Czy to... średniowiecze? – wyszeptała Lena, wpatrując się w zawieszony nad wejściem gospody herb z lwem.
Nie mieli czasu na odpowiedź. W ich stronę ruszyła grupa uzbrojonych mężczyzn. Zuza ścisnęła zegar mocniej, który właśnie zaczynał świecić coraz intensywniej...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?