Did You Know?

Cień nad Starym Miastem


Cień nad Starym Miastem
Wieczorem, kiedy światła kamienic Starego Miasta odbijały się w kałużach po wiosennym deszczu, Kacper po raz pierwszy zobaczył swoje odbicie w oknie szkoły. Przed nim ukazała się nie tylko jego własna, zdezorientowana twarz, ale też rozmyta, purpurowa aura, która unosiła się wokół niego niczym mgła. Pewnie, wcześniej by się tym przestraszył, ale ostatnie tygodnie były tak dziwne, że widok nie wywarł na nim właściwie żadnego wrażenia. Przynajmniej do chwili, gdy drzwi wejściowe nie trzepnęły o framugę. - Kacper! – zawołała Lena, pojawiając się na korytarzu, z torbą przewieszoną przez ramię. – Przyszedłeś? - Oczywiście. – Kacper uśmiechnął się niepewnie. – Coś znowu się wydarzyło? - Chodź do sali biologicznej. Wszyscy już są. – Lena pociągnęła go za rękaw. W sali czekali już Janek i Zuza. Janek obracał w palcach metalowy długopis, który co chwilę zaczynał lewitować i spadał z hukiem na blat. Zuza miała w uszach słuchawki i jednym ruchem dłoni sprawiła, że przyciski odtwarzacza przestawiły się bez dotykania ich. - Cześć, Kacper – mruknęła. – Jest coś nowego. Widzieliśmy światła na dachu starego szpitala. Nikogo tam nie powinno być o tej porze. - Znowu? – Janek odłożył długopis i spojrzał w okno, za którym ciemniał dach szpitala. – Myślicie, że to ten sam człowiek, co ostatnio? Lena wcisnęła się między nich i położyła na stole zdjęcie zrobione telefonem: niewyraźną sylwetkę, błyskającą czerwoną łunę i coś, co przypominało odblask w oknie na najwyższym piętrze. - Musimy to sprawdzić dziś, zanim ktoś się dowie – powiedziała poważnie. – Przecież chyba po to… mamy to, co mamy. Kacper nie był pewien, czy tak naprawdę jest gotowy, żeby znowu użyć swoich zdolności. Ostatnim razem wszystko wymknęło się spod kontroli. Ale Lena już ruszała w stronę drzwi z determinacją. - Chodźcie. Jeśli nie pójdziemy, nie dowiemy się, co się dzieje. – rzuciła. Wyszli razem na pusty korytarz, a echo ich kroków odbijało się od ścian. Kacper czuł, jak dreszcz przebiega mu po kręgosłupie. Może to strach, a może coś zupełnie nowego. Drzwi wyjściowe cicho skrzypnęły, gdy wychodzili na zewnątrz. Noc była gęsta, a latarnie rozpraszały tylko skrawki ciemności. Szpital stał jak czarna plama na końcu ulicy. Kacper ścisnął w dłoni kieszonkową latarkę. - Gotowi? – wyszeptała Lena. W tym momencie na dachu szpitala pojawił się ostry, niebieski błysk. Cała czwórka wstrzymała oddech, obserwując, jak sylwetka w czarnym płaszczu podchodzi do brzegu dachu. Kacper poczuł, że aura wokół niego zaczyna wirować coraz szybciej, jakby reagowała na obecność nieznajomego. Zanim ktokolwiek zdążył coś powiedzieć, postać na dachu nagle odwróciła się i spojrzała wprost na nich. Choć byli ukryci w cieniu drzewa, Kacper był pewien, że zostali zauważeni. W tej samej chwili Zuza krzyknęła: - Ej, on coś ma w ręku! Postać podniosła rękę, a niebo nad Starym Miastem przeszył drugi, jeszcze jaśniejszy błysk…


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 24
Endings: 2
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Curious What Happens Next? Here's What Others Wrote!