Cień nad Miastem Kurantów
Miasto Kurantów o tej porze roku tętniło energią. Mimo późnej godziny, ulice rozświetlały neony, a powietrze drżało od muzyki wydobywającej się z kawiarni i klubów. Jednak tej nocy w powietrzu czuć było coś jeszcze – coś, co sprawiało, że nawet najbardziej rozrywkowi mieszkańcy spoglądali z niepokojem w niebo.
W samym centrum miasta, na dachu wiekowej kamienicy, stało troje młodych ludzi. Lena była najniższa, o płomiennych włosach, niecierpliwie postukując butem w betonową powierzchnię. Obok niej Leon, wysoki i szczupły, patrzył przez lornetkę na ciemniejące niebo. Trzecia osoba, Maya, opierała się plecami o komin, w dłoniach trzymając skórzaną rękawicę z błękitnym kamieniem zatopionym w środku.
– Coś nadciąga – szepnęła Lena, jej oczy błyszczały odbitym światłem neonów.
– Nie tylko burza – przyznał Leon, odkładając lornetkę. – Widziałem to. Ten cień… On nie wygląda naturalnie.
Maya wyprostowała się powoli, z wyraźnym napięciem analizując dziwne zjawisko. Na horyzoncie ciemność gęstniała jak smoła, a błyskawice rozdzierały niebo bezgłośnie, jakby ktoś wyłączył dźwięk miasta.
– Musimy sprawdzić, co to jest – powiedziała Maya cicho, pasek rękawicy zaciskając się jej na nadgarstku. – Moja moc od kilku minut szaleje. Czuję coś… jakby ktoś próbował dostać się do mojego umysłu.
Wszystko wydarzyło się nagle. Z nieba opadła cisza, potem światło. Gdy Lena spojrzała w górę, świat wokół niej zaczął się rozmywać, jakby ktoś przerzucił kartki jej pamięci. Leon poczuł pod palcami pulsowanie metalowej balustrady, a Maya ujrzała na dachu tajemniczą postać, z twarzą ukrytą pod kapturem.
– Kim jesteś? – zapytał Leon, głos drżał mu tylko odrobinę.
Postać podniosła dłoń, a wokół zaczęło drżeć powietrze. Nagle na ciałach Leny, Leona i Mayi pojawiły się świetliste znaki – pulsujące jak żywe, jeszcze bardziej wzmacniając ich moce.
– To… nie dzieje się naprawdę. – Lena przymknęła oczy, próbując opanować przyspieszone bicie serca.
Postać wykonała krok do przodu – światło wokół niej zgęstniało, a dach zaczął drżeć. Następny ruch miał zdecydować o wszystkim...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?