Cień nad Fiordem: Saga o Skuldzie i Zaginionym Oknie
Kamienne ściany twierdzy Vargheim pamiętały setki zim, a mimo to każda noc zdawała się odciskać na nich nowe piętno. Skuld, córka Halgira, przysunęła się bliżej do ognia, rozcierając palce, które zdrętwiały od wilgoci i chłodu. Przed nią, na rzeźbionej ławie, zebrała się reszta drużyny: stoicki Gunnar, z nieodłącznym toporem przy pasie, nieco ironiczny Eirik i Halldis, która potrafiła łowić ryby równie dobrze, co wojować.
Wioskę nad fiordem nękały ostatnimi czasy nie tylko sztormy, lecz także tajemnicze zniknięcia bydła i plotki o złowrogiej postaci przemykającej nocą wokół opuszczonej twierdzy Stromvik. Ktoś, lub coś, miało tam swoje legowisko. Skuld nie wierzyła w duchy – jej ojciec zawsze powtarzał, że największe potwory to ci, którzy oddychają tym samym powietrzem co my. Ale starzy ludzie w wiosce szeptali o pradawnym oknie w sercu Stromvik, przez które ponoć można zobaczyć nie tylko przeszłość, ale i przyszłość, jeśli tylko odważysz się przez nie spojrzeć w noc przesilenia.
Tej nocy właśnie przypadało przesilenie. Skuld, z sercem szybciej bijącym niż zwykle, wstała, poprawiła płaszcz i podeszła do wejścia. Zanim otworzyła drzwi, Gunnar chwycił ją za ramię.
— Jesteś pewna, że chcesz tam iść? — zapytał cicho, widząc cień niepewności w jej oczach.
Odpowiedziała tylko kiwnięciem głowy. Cała czwórka ruszyła przez mgłę, kierując się w stronę majaczących w oddali ruin Stromvik. Gdy dotarli do wielkiej bramy, Halldis z trudem odsunęła porośnięte mchem kamienie. Wewnątrz czuć było zapach wilgoci i rdzy. Ich kroki odbijały się echem po pustych komnatach, aż wreszcie znaleźli się przed legendarnym oknem.
Było wąskie, otoczone misternymi runami, których nikt nie potrafił już odczytać. Eirik, zauważywszy dziwne światło migoczące po drugiej stronie, zrobił krok naprzód. Nagle rozległ się szmer, jakby ktoś — lub coś — poruszało się w głębi ciemnej komnaty. W tej samej chwili na szybie pojawił się cień, zupełnie jak ludzka sylwetka, ale zbyt wysoka i zbyt chuda, by być człowiekiem.
Drużyna wstrzymała oddech. Skuld powoli uniosła pochodnię, gotowa zrobić pierwszy krok do środka, gdy tuż obok usłyszeli cichy szept:
— Nie wolno wam patrzeć przez to okno…
Zamarli w bezruchu, a cisza wypełniła całą salę, jakby czas nagle stanął w miejscu.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?