Cień na Przystanku Dworcowym
Adam zawsze uważał się za zwykłego gościa. Nie był prymusem, nie grał pierwszych skrzypiec w szkolnej kapeli, nie miał nawet psa ani kota. Ale miał jedną słabość – stare dworce kolejowe. Było coś fascynującego w pustych peronach, przerdzewiałych latarniach i chłodnym powietrzu przesyconym zagadkowym zapachem żelaza. Gdy tylko mógł, wymykał się wieczorami na opuszczony dworzec pod miastem, z plecakiem pełnym kanapek i zeszytem do szkicowania.
Tego wieczoru, 19 marca, niebo było nienaturalnie czarne. Adam ścisnął plecak i przez wybity płot dostał się na teren dworca. Stare ceglane mury połyskiwały w słabym świetle księżyca, a wiatr przesuwał strzępy gazet po omszałym bruku. Usłyszał stukot pociągu na dalekim torze, choć od lat żadna linia tu nie kursowała. Szedł powoli wzdłuż torów, które znikały gdzieś za plątaniną zarośli.
To wtedy zobaczył ją. Stała samotnie pod zardzewiałą tablicą z napisem „Przystanek Dworcowy”. Miała na sobie długą, granatową sukienkę, jak z przedwojennych filmów, i duży kapelusz. Jej twarz była zbyt blada jak na kogoś, kto właśnie przyjechał pociągiem. Adam przetarł oczy, ale dziewczyna nie znikała.
– Cześć... – wykrztusił, czując, jak głos więźnie mu w gardle.
Spojrzała na niego. Jej spojrzenie było przeszywające, jakby widziała go na wylot. Przez chwilę oboje milczeli, słysząc jedynie szum wiatru i cichy dźwięk, przypominający mechaniczny zegar.
– Jesteś stąd? – zapytała, a jej głos wydał się Adamowi dziwnie obcy, trochę jakby słuchał starej płyty gramofonowej.
– No, tak... To znaczy, mieszkam niedaleko. A ty? – odpowiedział, unosząc brwi.
Dziewczyna przez chwilę nie odpowiadała, tylko patrzyła na zegar dworcowy, którego wskazówki poruszały się z nienaturalną szybkością. Nagle zgasło światło latarni. Wiatr jakby zawył głośniej, a wszystko na moment pogrążyło się w ciemności.
Gdy światło latarni zapłonęło na nowo, Adam zobaczył, że wokół nich nie ma już starych peronów, a dworzec wygląda zupełnie inaczej: świeżo odmalowany, z tłumem elegancko ubranych ludzi i lśniącymi wagonami z napisem „1937”.
Adam poczuł przeszywający dreszcz. Spojrzał na dziewczynę, która uśmiechnęła się lekko i wyszeptała: – Teraz już rozumiesz, dlaczego tu jestem?
Ale zanim Adam zdążył odpowiedzieć, rozległ się głośny gwizd. Z tłumu wyłonił się wysoki mężczyzna w szarym płaszczu, kierując się w ich stronę. Adam poczuł, że serce zaczyna mu walić. Czy byli w stanie wrócić do swojego czasu? I kim naprawdę była ona?
W tej samej chwili z oddali nadjeżdżał pociąg, huku jego kół nie dało się zignorować. Adam patrzył na dziewczynę, czekając na jej ruch, gdy świat wokół zawirował po raz kolejny...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?