Zosia i latający statek śniadaniowy
Zosia była bardzo ciekawską dziewczynką i uwielbiała budować różne dziwne rzeczy z tatą w ich garażu. Pewnego słonecznego poranka wpadła na genialny pomysł: — Zróbmy statek kosmiczny! — krzyknęła, aż pies Kuba zastrzygł uszami.
Tata się uśmiechnął i powiedział: — To będzie super przygoda! Przynieś kartony, druty i plastikowe miski. Zosia i Kuba zaczęli pracować. Po kilku godzinach w garażu stanął prawdziwy latający statek… śniadaniowy! Miał ogromny dzbanek na herbatę jako komin i cztery wielkie talerze zamiast skrzydeł.
Zosia założyła swój ulubiony niebieski kask, tata wcisnął wielki, żółty guzik i… statek uniósł się w powietrze! Kuba szczekał z radości. Lecieli wysoko ponad dachami miasta, potem jeszcze wyżej i wyżej, aż w końcu zobaczyli kolorowe gwiazdy i błyszczące planety.
Nagle na ekranie statku pojawił się dziwny rysunek — wyglądał jak ogromny, uśmiechnięty naleśnik z wielkimi oczami. — Co to może być? — zastanawiała się Zosia, ściskając łapkę Kuby. A wtedy, tuż za ich szybą, coś zaczęło świecić na fioletowo i przesuwać się bliżej i bliżej…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?