Did You Know?

Zosia i kredens, który szeptał


Zosia i kredens, który szeptał
W poniedziałkowy poranek kuchnia Zosi pachniała grzankami i pomarańczową herbatą. Mama nuciła w pokoju obok, a na podwórku ktoś trzepał dywan tak, że powietrze mówiło: bum, bum. Przez firankę wpadało słońce i rysowało na stole kratkę jak miękki kocyk. Zosia siedziała na krześle z nogami podciągniętymi pod brodę. Obok zwijał się Makuś, biało-pręgowany kot. Poruszał wąsami, jakby opowiadał coś bardzo mądrego, ale tylko w języku mruczenia. Nagle jedna plamka słońca drgnęła i skoczyła na brzeg stołu. Zatrzymała się na moment, zamigotała i… ułożyła się w strzałkę. Strzałka miękko przesunęła się po blacie, zostawiając za sobą kropki jak okruszki z rogalika. – Oj, ty figlarko – szepnęła Zosia i dotknęła strzałki palcem. Była ciepła jak kubek po herbacie. Makuś pacnął ją łapką, ale strzałka z gracją przemyknęła mu między pazurkami i popłynęła po stole w stronę kredensu. Kredens stał w kuchni od zawsze, drewniany, z szybkami, które pamiętały najpiękniejsze obiady. W środku mieszkały talerze w niebieskie kropki, trzy kubki w zajączki i ciekawska łyżka, co zawsze dźwięczała najciszej. Strzałka zatrzymała się tuż przy uchwycie kredensu i zamrugała trzy razy: raz, dwa, trzy. Zegar na ścianie jakby na to odpowiedział. Jego wskazówki wykonały maleńki taniec: tik, tik… i stanęły na kresce, której Zosia wcześniej nie zauważyła. – Dziwnie – powiedziała półgłosem. – Mamo, słyszysz? – Nucę – zawołała mama z drugiego pokoju. – Jestem tu! Zosia odetchnęła. To było dobre wiedzieć, że mama nuci, a świat jest zwyczajny. Tylko że strzałka znów drgnęła i delikatnie musnęła uchwyt. Zosia otworzyła drzwiczki. W kredensie pachniało szkłem po deszczu i dżemem truskawkowym. Talerze z kropkami siedziały spokojnie, kubki patrzyły zajączkami, a łyżka… łyżka miała cień w kształcie skrzydeł, choć na półce świeciło słońce tylko z jednej strony. – Ty jesteś ciekawska – uśmiechnęła się Zosia. – A może to ty wiesz, dokąd prowadzi światło? Łyżka zadźwięczała cichutko, dzyń, jakby ktoś dotknął niewidzialnego dzwonka. Strzałka światła posłusznie wspięła się po jej trzonku i osiadła na końcu, zamieniając się w mały blask jak świetlik. Makuś wspiął się na dolną półkę i nastawił uszy. Zza talerzy, gdzie była ściana kredensu, coś zaszeleściło. Potem w drewnie pojawiła się jasna kreska, cienka jak włos. Urosła w kółko wielkości guzika, a potem jeszcze większe. Zrobiła się szczelina, przez którą powiało zapachem trawy po deszczu, choć za oknem było tylko miasto i ptaki na dachu. – Hm – powiedziała Zosia, czując łaskotanie w brzuchu. – To chyba drzwi dla bardzo małego wiatru. Zegar znów rzekł: tik, tik, jak zachęta. Mama wciąż nuciła. Wszystko było bezpieczne i bliskie, a jednak inne. Zosia wsunęła łyżkę z błyszczącym końcem w stronę szczeliny. Drewno zapul­sowało, jakby ktoś po drugiej stronie dmuchnął w dmuchawiec. Na moment zobaczyła w środku migoczące punkty, jakby ktoś rozwiesił na nocnym niebie koraliki. – Puk… – usłyszała cichutko. – Puk, puk… Makuś znieruchomiał. Jego ogon zrobił się jak znak zapytania. Strzałka na łyżce mrugnęła jeszcze raz, jakby pytała, czy Zosia jest gotowa. Zosia uniosła łyżkę trochę wyżej, przyłożyła ucho do chłodnego drewna i nacisnęła opuszką palca na brzegu szczeliny, która stała się miękka jak plastelina. Tylną ściankę kredensu można było teraz uchylić, odrobinkę, odrobineczkę… W tej samej chwili coś po drugiej stronie poruszyło się, zamigotało jak srebrna rybka w kałuży i z cichym szelestem zaczęło wysuwać się w stronę Zosi


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 27
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.