Did You Know?

Zosia i drzwi z liści


Zosia i drzwi z liści
Nad piekarnią „U Mamy”, w miasteczku Wiśniowe Wzgórze, mieszkała Zosia. Każde rano budził ją zapach cynamonu i słodkie mruczenie pręgowanego kota o imieniu Pączek. Z okna widać było ryneczek, na którym gołębie pląsały po brukowanych kostkach, oraz zielony pas lasu, który szeptał liśćmi, gdy tylko zawiał wiatr. Zosia lubiła zbierać rzeczy, które wyglądały na zwyczajne, a miały w sobie coś niezwykłego: piórka, które skrzyły się w słońcu, kamyki gładkie jak szkło, i nasionka, których nie znała. Na szyi nosiła kluczyk w kształcie kropli deszczu. Dostała go od Dziadka w małym pudełku wyłożonym watą. Dziadek mrugnął wtedy do niej i powiedział: „Otwarcie czegoś dobrego zaczyna się od uśmiechu, Zośko”. Zosia uśmiechała się więc na wszelki wypadek bardzo często. Pewnego dnia, zaraz po ciepłym deszczu, Dziadek przyniósł jej jeszcze coś – papierową torebkę z napisem: „Posiej, gdy usłyszysz deszcz, choć na niebie słońce. Podlej śmiechem”. W środku leżało jedno, maleńkie nasionko. Było jasne jak kropelka mleka. Tego popołudnia słońce świeciło jak złota piłka, a krople na rynnach wciąż kapały. „Chyba słychać trochę deszcz, Pączku”, szepnęła Zosia. Wsypała ziemię do największej doniczki na parapecie i włożyła nasionko. Pączek, bardzo poważny, usiadł jak strażnik przy doniczce. Zosia podlała roślinkę konewką i… zachichotała na głos, bo tak pisało na torebce. Śmiech potoczył się po parapecie jak kulka, a Pączek poruszył wąsami, jakby także mu się udzieliło. Wieczorem, kiedy Mama zamykała piekarnię, a niebo robiło się miękkie i brzoskwiniowe, doniczka cichutko zadrżała. Z ciemnej ziemi wynurzył się srebrzysty listek. Nie był zwyczajny. Na jego żyłkach pojawiły się drobne krople rosy, które ułożyły się w słowa. Zosia nachyliła się tak blisko, że końcówki jej warkoczy dotknęły parapetu. Na listku migotało: „Zapukaj trzy razy”. „Zapukaj?” – powtórzyła szeptem. Pączek spojrzał na nią okrągłymi jak guziczki oczami i kiwnął łebkiem, jakby chciał powiedzieć: „No dalej!”. Zosia wyprostowała palec i zapukała w doniczkę: raz, dwa, trzy. Ziemia poruszyła się jak kołdra, pod którą ktoś właśnie wstaje. Z kłącza i ogonków zaczęły wirować cieniutkie paseczki, splatając się ze sobą jak wstążki. W jednej chwili przed Zosią wyrósł maleńki portal – drzwiczki splecione z liści. Miały rączkę z pętelki z trawy i dziurkę na klucz w kształcie kropli… dokładnie takiej jak kluczyk na szyi Zosi. W pokoju zrobiło się nagle bardzo cicho. Nawet zegar nad stołem przestał tykać, jakby też wstrzymał oddech. Zosia poczuła, że serce robi jej hop-hop, a w brzuchu motylki rysują ósemki. W powietrzu zatańczył zapach malin i ciepłego pieczywa. Gdzieś bardzo blisko zadzwoniło coś, jak łyżeczki stukające o brzegi filiżanek. „Ty to widzisz, Pączku?” – Zosia dotknęła delikatnie listkowych drzwiczek. Były chłodne i gładkie. Pączek położył łapkę na jej kolanie i cichutko zamruczał, co oznaczało mniej więcej: „Ostrożnie, ale odważnie”. Zosia rozpięła łańcuszek i wzięła kluczyk w kształcie kropli. Pasował. Kiedy przyłożyła go do dziurki, liście zaszumiały jak cichy deszczyk w letni dzień. Zza drzwiczek dobiegł psotny chichot i szelest jak wtedy, gdy dmuchawce lecą nad łąką. Na ścianie pojawiły się cienie – wyglądały jak małe sylwetki z parasolkami z listków. Jedna z nich pomachała do Zosi. „Halo?” – powiedziała ostrożnie. Odpowiedziało jej maleńkie „halo” i dźwięk dzwonka, jakby ktoś witał gościa. W tym samym momencie drzwiczki zamigotały jaśniej, a krople rosy na listku znowu ułożyły się w słowa: „Nie spóźnij się”. Zosia zacisnęła palce na kluczyku. Pączek wspiął się na parapet i usiadł obok, gotów do skoku. Świat za oknem przygasł, a światło za liśćmi stało się cieplejsze i jakby bliższe. Słychać było cichutkie, wesołe kroczki, które zbliżały się do drzwiczek. „Raz…” – szepnęła Zosia, biorąc oddech. „Dwa…” – Pączek poruszył uszami i nastawił wąsy. Zosia powoli zaczęła przekręcać kluczyk, a wtedy po drugiej stronie ktoś zapukał w odpowiedzi: raz… dwa…


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 42
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.