Znikające Miasto
Wszystko zaczęło się w poniedziałkowy poranek, kiedy Michał, 15-latek z Poznania, zauważył, że jego odbicie w lustrze na chwilę... zniknęło. Przetarł oczy, ale nie było to złudzenie optyczne. Przez ułamki sekund widział wyłącznie pustą łazienkę.
Następnego dnia, w szkolnej stołówce, jego przyjaciółka Kaja rozmazywała sok malinowy na białej koszuli, kiedy nagle plama sama zniknęła. Michał, obserwując tę scenę, poczuł, że coś jest nie tak – zbyt wiele dziwactw naraz.
Trzecia w drużynie, Lena, już od tygodnia słyszała swoje myśli głośniej niż zwykle. Dopiero, gdy usłyszała zamyśloną odpowiedź kolegi, choć jego usta nawet nie drgnęły, zrozumiała, że odbiera cudze myśli.
Ostatni w niecodziennym gronie był Tomek – jego pełne energii rysunki zaczęły ożywać na kartkach. Najpierw były to tylko poruszające się szkice, potem jedna z postaci mrugnęła do niego okiem.
Kiedy spotkali się po lekcjach na zaniedbanym placu zabaw, Michał zdecydował się podzielić swoimi obawami. – Ja... chyba umiem znikać, ale nie wiem, kiedy i dlaczego. To się dzieje samo – przyznał cicho.
– Może to nie tylko ty? – zapytała Lena i opowiedziała o swoich doświadczeniach. Reszta przyznała się do tego, co się z nimi działo.
Postanowili poeksperymentować z nowo odkrytymi zdolnościami. Spędzali całe popołudnia na opuszczonym boisku, próbując panować nad swoimi darami. Z początku wszystko było chaotyczne, pojedyncze sukcesy przeplatały się z nieudanymi próbami.
Pewnego wieczoru zauważyli, że centrum miasta zaczyna się dziwnie wyludniać. Sklepy były zamknięte, tramwaje nie dojeżdżały, a nawet światła uliczne czasami gasły bez wyraźnego powodu. Tylko cztery sylwetki wracały wtedy do domu – cztery, które czuły się coraz bardziej inne.
W piątkową noc Michał dostał wiadomość. Była pozornie zwyczajna – żadnych podpisów, tylko adres: starej, opuszczonej kamienicy na obrzeżach miasta, i krótka notatka: "Przyjdźcie razem. Tylko wy możecie to zatrzymać."
Przyszli. Przed wejściem panowała cisza, która aż dzwoniła w uszach. Pomimo strachu, weszli do środka i ruszyli schodami w górę. Na samym szczycie stali naprzeciwko drzwi, zza których sączyła się blade, pulsujące światło.
Michał wyciągnął rękę, by nacisnąć klamkę, a jego dłoń zaczęła powoli znikać. W tej samej chwili Lena usłyszała w głowie obcy głos: „Czekaliśmy na was”.
Drzwi zaczęły się uchylać z cichym skrzypnięciem...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?