Zimowa Przeprawa Thorsteina
Wiatr niósł ze sobą sól morza i wspomnienie burzy, gdy Thorstein stanął na relingu drakkaru i spojrzał na otwarte, skute lodem fiordy. Za nim, skuleni w futrach, siedzieli jego towarzysze – Eirik o bursztynowych oczach, milcząca Astrid oraz Bjorn, który nawet w taką noc potrafił opowiadać żarty. Drakkar 'Wilczy Pazur' wycięty z dębu, z rzeźbioną głową wilka, płynął powoli przez lód, trzeszczący pod ciśnieniem.
To miała być zwykła wyprawa po drewno i miód – przedłużająca się zima sprawiła, że zasoby w wiosce były na wyczerpaniu. Ale w oczach Thorsteina i jego przyjaciół nie było miejsca na strach. Byli młodzi, dopiero zaczynali zdobywać doświadczenie, jednak każdy z nich czuł, że tej nocy wydarzy się coś, co zapamiętają do końca życia.
Kiedy pierwszy raz zauważyli ogień w oddali, myśleli, że to inna załoga rozbiła obóz. Ale płomień drgał w sposób nienaturalny, jakby nie dotykał śniegu, a lodu. Bjorn już otwierał usta, by coś powiedzieć, gdy nagle wokół nich rozbrzmiał głęboki, niski dźwięk – nie tak głośny jak ryk byka, bardziej jak echo, które nie powinno istnieć.
Astrid wskazała palcem w ciemność. Pośród śnieżnej zamieci wyłaniał się kształt – wysoki, ukryty pod futrem, w ręku ściskający długi kij. Ale to, co najbardziej przeraziło Thorsteina, to nie był ten cień. Tuż za nieznajomym, z głębi fiordu, zaczęła unosić się dziwna mgła. Wśród wirujących kłaków śniegu, jakby w rytmie starożytnego bębna, na chwilę wyłoniła się sylwetka... Smoka?
Drakkar nagle zamarł, zatrzymany przez gęsty lód. Załoga skuliła się w ciszy, słuchając, jak wokół nich narasta szum. Thorstein poczuł, że wszystko, czego się dotąd nauczył, nie przygotowało go na tę chwilę. Coś zbliżało się z głębi lodowych wód. Coś, co zdawało się nie z tego świata...
I wtedy mgła zgęstniała, ryczący dźwięk przybrał na sile – a postać niosąca kij rzuciła się ku nim, krzycząc słowa, których żaden z nich nie rozumiał.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?