Did You Know?

Zgromadzenie rzeczy o północy


Zgromadzenie rzeczy o północy
Deszcz stukał w szyld, gdy Mira zamykała żaluzję po pierwszym samotnym dniu w pracowni ciotki. W powietrzu pachniało kalafonią, kurzem i herbatą, której nikt już nie dokończył. Neon „Naprawa Zegarów u Wandy” mrugał jakby niepewnie, a długie wahadła szeptały swoje miarowe rozmowy. Mira podniosła dzwonek na ladzie, by go wypolerować, i wtedy ktoś dyskretnie chrząknął. Dźwięk nie dobiegał z ulicy, tylko z samego dzwonka, który podskoczył jak urażony. — Proszę palców, pani właścicielko, nie ściera się godności ostrą ściereczką — powiedział z godnym brzękiem. — Feliks jestem, dzwonek kontuarowy, od pokoleń informuję o sprawach pilnych — przedstawił się grzecznie. Z półki skinęła mu Lampa Klara, której klosz świecił trochę cieplej od reszty. Z głębi zabrzmiało poważne kaszlnięcie Zegara Gabrysia, tak starego, że pamiętał ubiegłe stulecie i wszystkie jego deszcze. — Po zamknięciu, przed pierwszym tramwajem, wolno nam mówić, jeśli właściciel słucha — oświadczył Gabryś. Mira uniosła brwi, lecz zamiast krzyczeć, postawiła kubek i usiadła na stołku. — To chyba dobry moment, żeby słuchać, przynajmniej dzisiaj — wyznała cicho. — Byle szybko — syknęła szuflada z tyłu, której uchwyt drżał jak w dreszczu. — W środku ktoś zamieszkał i nie powie nam, czym jest, choć każdy tu deklaruje funkcję. — Szuflady mają przesadę w dramatyzowaniu — mruknął sejf po lewej, lecz klamka poruszyła się niespokojnie. Barometr przy drzwiach wskazał gwałtowny spadek, a jego srebrny język zadźwięczał ostrzeżeniem. — Burze budzą wszystko, co udaje martwe — dodała Klara, gasząc resztę światła, jakby sala potrzebowała ciszy. Mira przypomniała sobie, że ciotka zastrzegła w testamencie jedno zdanie: „Nie otwieraj niczego, co nie mówi prawdy”. Mira odsunęła dywanik i postawiła krzesło naprzeciw szuflady, jakby przy stole rokowań. Sięgnęła po księgę zleceń ciotki, która pachniała atramentem i starym drewnem, i otworzyła ją na czystej stronie. — Zwołuję zgromadzenie rzeczy — oznajmiła, a dzwonek Feliks zadźwięczał trzy razy, dostojnie i krótko. — Kto zechce zabrać głos, niech to zrobi bez przewlekania — dodała, starając się brzmieć pewnie. Radio na półce złapało szum, w którym mignęło słowo „nie” i znikło jak złoty karp pod lodem. Zegar Gabryś policzył dziesięć uderzeń, a jedenaste zacięło się pośrodku powietrza, zawisłe jak westchnienie. Na wycieraczce błysnęło coś drobnego i ciężkiego, jakby spadło z ciemniejszej półki. Leżał tam klucz z matowego metalu, z wyrytym spiralnym wzorem, zimny w dotyku jak lód pod powieką. — To do mnie — szepnęła szuflada z mieszaniną strachu i nadziei, a sejf skrzywił zawiasy, jakby chciał zaprotestować. — Nie jest na nasz rejestr — ostrzegł Feliks, lecz nawet jemu zabrakło tonu, gdy Mira wzięła klucz do ręki. Lustro nad ladą pokazało jej plecy, a przez ułamek sekundy także czyjąś dłoń, która wsunęła się w to odbicie i zniknęła. — Miruś — zawołał ktoś z wnętrza szuflady, używając imienia, którego nikt nie mówił od jej dzieciństwa, i uchwyt drgnął jak oddech.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 31
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.