Did You Know?

Żeton i znikająca ulica


Żeton i znikająca ulica
Lena mieszkała pod latarnią, która mrugała nad portem jak niecierpliwe, stare oko. Miała siedemnaście lat i wolała nocne przypływy od szkolnych dzwonków i przerw. W bibliotece latarni układała mapy po kolorach, słuchając, jak papier szumi jak fale. Babcia Halina mawiała, że nie każda linia brzegowa lubi być rysowana do końca. Od dzieciństwa widywała w słoikach po muszlach drobne błyski, jak uśmiechy zamkniętej burzy. Tego wrześniowego popołudnia na biurko spadła koperta posypana solą, bez znaczka i adresu. Atrament błyszczał jak mokry asfalt, a litery układały się równo, jakby oddychały. Przyjdź o północy do dawnej pochylni, przynieś mosiężny żeton Haliny, Archiwum Północy. Do środka włożono wycinek mapy, na którym brakowało całej jednej ulicy portowej. Atrament pachniał wodą z dna, a sól skrzypiała, kiedy rozprostowała zagięty róg. Na historii pojawił się zastępca, mężczyzna o włosach jak mokre siwiejące wodorosty. Kreda sama dopisywała daty, gdy mówił, a kalendarz rozsypywał się na suficie w gwiazdy. — Nie zgub żetonu, Leno — powiedział, nie odwracając się od tablicy, jakby to nie on mówił. Lena zacisnęła dłoń na karku, udając, że się drapie, choć skóra zapiekła chłodem. Wieczorem wiatr wynosił z portu rdzawy zapach lin, a latarnia mrugała nad wodą częściej. Babcia wyjechała do sanatorium, więc w domu grało tylko radio i stara mapa Bałtyku. W kufrze z farbami znalazła mosiężny żeton, cięższy niż wyglądał, z grawerem fali i latarni. Po przyłożeniu do mapy ulica, której brakowało, pociemniała jak mokry piasek po odpływie. Pochylnia była zamknięta siatką, ale za nią stała ściana z głazów, nie do końca prawdziwa. Gdy Lena zbliżyła żeton do jednego kamienia, powietrze zapiszczało jak przestawiany mikrofon. Telefon zamigotał, pokazując 23:59, potem zgasł, zostawiając na ekranie mapę bez tła. Woda w kanale uniosła się pod górę, jakby ktoś pociągnął za niewidzialny, zardzewiały łańcuch. Kamień odsunął się milimetr po milimetrze, odsłaniając szczelinę, z której dmuchnęło chłodnym światłem. Z głębi dochodził cichy szelest, jak przewracane kartki, i chrapliwe bicie niewidzialnego zegara. Zatoka ucichła nagle, jakby miasto wstrzymało oddech, a mewy zniknęły w ciemnościach. Lena wsunęła żeton w okrągły otwór, poczuła ciepło metalu, a światło rozlało się po kamieniach. Tuż za jej plecami ktoś wyszeptał jej głosem: Nie otwieraj, i drugie kliknięcie rozniosło się w murze.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 28
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.