Zegary profesora Rutkowskiego
Stary dom na obrzeżach miasta był dla Michała miejscem pełnym nieodkrytych zakamarków. Od kiedy razem z Julią znaleźli w ogrodzie zardzewiały klucz, codziennie po lekcjach wracali, by próbować otworzyć kolejne drzwi, szafy i skrzynie. Dom wyglądał, jakby ktoś mieszkał w nim dawno temu i nagle zniknął – na krzesłach leżały porzucone kapelusze, a w kuchni stała zastygła w filiżankach herbata. Jednak największą zagadkę stanowiło zamknięte na trzy spusty poddasze.
Pewnego czwartku, kiedy słońce chowało się za olbrzymimi jaworami, Michał przekręcił znaleziony klucz w staromodnym zamku. Zaskrzypiały drzwi i ukazały schody prowadzące w górę, spowite kurzem i cieniami. Z sercem bijącym jak młot, ostrożnie weszli na górę, trzymając się za ręce.
Poddasze wyglądało jak warsztat szalonego wynalazcy. Wszędzie stały zegary: okrągłe, kwadratowe, wiszące, kieszonkowe i takie, które zdawały się być zrobione z rzeczy, których nikt by się nie spodziewał znaleźć w czasomierzu. Pośrodku wielkiego stołu leżały rozłożone rękopisy, a na ścianach wisiały szkice przedstawiające dziwne urządzenia oplątane drutami i trybikami.
W rogu stał ogromny zegar z wahadłem, które zamiast zwyczajnego metalu miało wtopiony kawałek błyszczącego kamienia. Julia odkryła na tarczy drobny napis: 'Profesor Rutkowski'.
– Mój pradziadek – szepnął Michał z niedowierzaniem.
Michał sięgnął do szuflady stołu i wyciągnął plik starych notatek, na których ciągnęły się linie pełne wzorów matematycznych, dat i niepokojących słów: „przesunięcie”, „punkt zerowy”, „powrót”.
Podczas gdy Julia przeglądała szkice, Michał nieostrożnie wcisnął przycisk w podstawie zegara. Ciszę przerwał dźwięk przypominający odległy grzmot, światło w pokoju zgasło, a wokół nich zaczęły pojawiać się obrazy – najpierw migające, potem coraz wyraźniejsze. Zobaczyli ulicę przed domem sprzed stu lat, potem miasto przyszłości: pełne powietrznych pociągów i unoszących się samochodów.
Julia patrzyła z szeroko otwartymi oczami, Michał zaś czuł pod stopami drżenie podłogi. Gdy próbował wyłączyć maszynę, tarcza zegara zaczęła się obracać coraz szybciej, a wskazówki szalały, pokazując niemożliwe do odczytania liczby.
Wtedy coś – lub ktoś – zapukało do drzwi poddasza. Dźwięk rozległ się głośno i wyraźnie, chociaż zdawało się, że byli zupełnie sami.
Julia zamarła. Michał zastanawiał się, czy odważyć się otworzyć drzwi, czy może skryć się za stołem profesora Rutkowskiego…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?