Zegary pod podłogą
Padał deszcz, gdy Karolina, Hubert, Marta i Oskar dotarli pod olbrzymi dom dziadka Franciszka. Była już prawie północ, a wokół wielkiego wzgórza snuła się mgła, przez którą światło latarki wyglądało jak świetlisty tunel. Wnętrze domu pachniało kurzem i starym drewnem, a podłoga skrzypiała pod każdym krokiem.
- Słyszeliście to? - szepnęła Marta, stając na środku salonu. Wszystkim wydawało się, że spod desek dochodzi ciche, nieregularne tykanie kilkunastu zegarów jednocześnie.
Hubert, zafascynowany, przykucnął i przyłożył ucho do podłogi. - Tu naprawdę coś jest! - powiedział z przejęciem. Oskar podniósł kawałek starego dywanu, odsłaniając niewielką klapę.
- Może nie powinniśmy... - zaczęła Karolina, lecz Hubert już otwierał właz. Pod spodem znajdowały się schodki prowadzące w dół, gdzie w mroku połyskiwały szkła starych zegarowych tarcz. Z każdym ich krokiem tykanie stawało się głośniejsze i bardziej niepokojące, jakby zegary wiedziały, że mają gości.
Nagle jeden z zegarów zadzwonił wyjątkowo donośnie. Wszystkie wskazówki na tarczach zaczęły przesuwać się szybko, a świat wokół przyciszył się, jakby zatrzymał oddech. Przyjaciele spojrzeli po sobie z niepokojem i fascynacją, gdy naraz ściany piwnicy zaczęły drżeć, a zza nich dobiegała tajemnicza, niska melodia...
Nikt nie wiedział, co stanie się za chwilę.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?