Zegarmistrz z ulicy Perłowej
Lena nie przepadała za letnimi upałami w mieście, zwłaszcza kiedy ulice zamieniały się w leniwą, rozgrzaną pustynię. Była trzynastolatką, która wolała zacisze starej biblioteki albo własny pokój pełen książek i małych zagadkowych przedmiotów. Najbardziej jednak fascynowały ją zegarki – każde tyknięcie kojarzyło jej się z czymś niezwykłym, jakby czas płynął trochę inaczej, kiedy patrzyła na poruszające się wskazówki.
Tego dnia przyjechała do miasta z mamą. Miały załatwić zwykłe sprawy: apteka, sklep papierniczy, piekarnia. Lena szła powoli za mamą i kiedy skręciły w wąską, wybrukowaną uliczkę, coś ją zatrzymało. Zobaczyła małą, ciemną witrynę, której wcześniej tu nie było – a przecież dobrze znała wszystkie sklepy w okolicy. Wystawa pełna była starych zegarów i zegarków, wahadłowych, naręcznych, kieszonkowych. Na drzwiach wisiała mosiężna tabliczka: "W. Orell – Zegarmistrz".
– Mamo, możesz iść sama, ja poczekam tu – powiedziała Lena, a jej mama machnęła ręką z uśmiechem i ruszyła dalej.
Lena weszła do środka. W powietrzu unosił się zapach kurzu i jakiejś dziwnej, słodkawej woni, jakby tuż obok rosły kwiaty, na które nigdy nie zwracało się uwagi. Za ladą stał staruszek o oczach szarych jak stalowe trybiki. Uśmiechnął się lekko.
– Szukasz czegoś specjalnego, młoda damo? – zapytał, wskazując na półki pełne najróżniejszych instrumentów do odmierzania czasu.
– Ja… po prostu… lubię zegarki – wymamrotała Lena.
Mężczyzna nachylił się do niej, jakby miał jej coś bardzo ważnego do powiedzenia.
– Jesteś pewna, że chcesz zobaczyć, jak naprawdę działa czas? – Jego głos zabrzmiał dziwnie poważnie.
Lena poczuła dreszcz ekscytacji. Jej wzrok padł na najstarszy zegar w kącie: wysoki, rzeźbiony, z tarczą ozdobioną złotymi gwiazdami. Czuła, jakby przyciągał ją niewidzialną siłą.
Staruszek wyciągnął z kieszeni mały kluczyk i wręczył go Lenie.
– To klucz do drzwi, które prowadzą trochę dalej, niż myślisz. Otwórz zegar dokładnie wtedy, gdy wskazówki wskażą godzinę trzynastą trzynaście. Do tego czasu… nie patrz za siebie.
Zegar powoli zaczął wybijać kolejne minuty. Lena poczuła, jakby powietrze zgęstniało i każdy dźwięk urastał do ogromnych rozmiarów. Serca biło jej coraz szybciej. Drzwi zegara czekały, a ona miała tylko kilka chwil, by zdecydować, czy przekroczy nieznaną granicę. Wokół rozbrzmiewało coraz głośniejsze tykanie, a wskazówki zbliżały się ku trzynastej trzynaście…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?