Zegarmistrz z Ulicy Czasu
Deszcz dudnił w okna starej kamienicy przy Ulicy Czasu, kiedy Maja i Tomek przemknęli przez zardzewiałą bramkę. Tajemniczy szyld z napisem "Zegarmistrz – naprawa każdego czasu" zawsze kusił ich swoją dziwnością, ale dziś, podczas burzy, wygląd sklepu był jeszcze bardziej intrygujący.
– Odważysz się wejść? – spytała Maja, ściskając w dłoni zniszczony zegarek po dziadku.
Tomek skinął głową, siląc się na odwagę. Ciche dzwonienie starego dzwonka przy drzwiach rozbrzmiało w środku, gdy przekroczyli próg. W sklepie panował półmrok, a ściany były zastawione zegarami wszelkiego rodzaju – od ogromnych stojących zegarów, po maleńkie kieszonkowe cacka, które zdawały się poruszać własnym rytmem.
Za ladą siedział sędziwy mężczyzna o srebrzystych włosach. Nie podniósł wzroku znad trybików, które skrupulatnie czyścił.
– Szukacie czasu? – zapytał nagle, jakby znał ich myśli.
Maja wyciągnęła zegarek. – Czy potrafi pan go naprawić?
Zegarmistrz wziął przedmiot, zamrugał, spojrzał Majce głęboko w oczy i uśmiechnął się zagadkowo. – Czas nigdy się nie psuje. Czas tylko czeka na właściwy moment.
Podprowadził ich za ladę do drzwi, których wcześniej tu nie było. Z wahaniem poszli za nim krętym, wąskim korytarzem, aż znaleźli się w tajemniczym pokoju pełnym szkatułek i wahadełek. Na środku stał ogromny zegar z przepięknie grawerowanymi cyframi i wskazówkami, które nie pokazywały żadnej rozpoznawalnej godziny.
– Każda minuta to inny świat, każde wybicie zmienia wszystko – powiedział szeptem zegarmistrz i nagle… przekręcił klucz w zamku zegara.
Maja poczuła dziwny prąd przeszywający ciało, a podłoga pod ich nogami zafalowała. Wszystko wokół zaczęło wirować, kolory mieszały się ze sobą, aż nagle…
Tomek patrzył oszołomiony – znajdowali się w miejscu, które wyglądało jak ich miasto, ale zupełnie inne. Dawne kamienice błyszczały nowością, ulicami sunęły dorożki, a wokół panował gwar ludzi ubranych w XIX-wieczne stroje.
– Gdzie... my jesteśmy? – szepnęła Maja, chwytając Tomka za rękę.
Zanim zdążyli cokolwiek zrobić, zegarmistrz zniknął, a wskazówki w wielkim zegarze w ich dłoniach zaczęły poruszać się w zawrotnym tempie. Wtedy tuż obok rozległ się krzyk – ktoś wołał ich po imieniu, ale głos brzmiał, jakby dobiegał z dwóch miejsc naraz. Przed nimi rozchodziły się dwie ścieżki, każda prowadziła w inną epokę…
– Musimy zdecydować natychmiast – powiedział Tomek, patrząc na zegar, który już znowu zaczynał migotać i rozpływać się w powietrzu.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?