Did You Know?

Zegarek Matyldy i pęknięta minuta


Zegarek Matyldy i pęknięta minuta
W Toruniu, w cieniu krzywej wieży, planetarium pachniało kurzem i ozonem po deszczu. Siedemnastoletnia Matylda, wnuczka zegarmistrza, sprzątała zmęczone zaplecze po głośnej Nocy Nauki. W kartonie po starych projektorach znalazła zegarek kieszonkowy dziadka, ciężki i oporny. Na tarczy jedna minuta była pęknięta, jakby szkliwo nosiło delikatną, żywą rysę. Janek z koła robotycznego kręcił się obok, udając, że liczy żarówki w suficie. — Wgniotło ci czas? — rzucił półżartem, widząc jej skupienie i niepokojący blask szkła. Nauczyciel fizyki, pan Rylski, poprosił, by zostawili pendulum Foucaulta na noc w spokoju. Matylda jednak zauważyła grawer na kopercie: Nie cofaj; napinaj w sobie jutro. O dwudziestej drugiej dwadzieścia dwie nacisnęła przycisk, tylko na próbę, nasłuchując jak zegarek oddycha. Wahadło na sali zawisło na ułamek sekundy, a potem drgnęło wbrew oczekiwaniom. Kurz zatańczył spiralą, projektor gwiazd mrugnął i pokazał niebo z inną gęstością światła. Pęknięta minuta rozżarzyła się mlecznie, a wskazówki zawyły cichym, metalowym vibrato. — To nie jest normalne rezonowanie — szepnął pan Rylski, wyciągając rękę, lecz zawahał się. Matylda odsunęła zegarek i dostrzegła wewnątrz rysunku małe cyfry: 19•06•1963, plus skromne współrzędne. — Tego już nie dotykaj — ostrzegł Janek, bo w drzwiach zamigotał błękitny sygnał ochrony. — Ja pogadam — rzucił pan Rylski, biorąc plakietkę, a Matylda czuła napięcie jak sprężynę. Zamiast zamknąć kopertę, dokręciła koronkę do końca i usłyszała dźwięk jak pękające szkło. Linie na posadzce rozjechały się z cichym kliknięciem, dopasowując się do rysy na tarczy. Drzwi techniczne otworzyły się same, a za nimi nie było zwykłego korytarza planetarium. Widzieli plakaty drukowane farbą, hasła z dawnych lat i zegar, który uparcie tykał wolniej. Z zewnątrz dobiegał dźwięk silników innej epoki oraz język, niby polski, lecz nieco twardszy. Trzask syreny ochrony odbił się daleko, jakby zgubił drogę, i wszystko zadrżało. Zanim Matylda postawiła krok, powietrze rozcięła chłodna smuga światła i szept: Wróciłaś, wreszcie. Janek chwycił ją za kurtkę, lecz materiał przesunął się jak w wodzie. — Nie wchodź, to może cię rozmazać — powiedział, a jego głos zabrzmiał podwójnie. Pan Rylski wrócił z ochroniarzem, lecz obaj patrzyli prosto przez drzwi, jakby ich nie było. Zegarek uderzał w serce rytmem wstecz, każda sekunda budziła smak metalu na języku. W smudze światła zarysował się cień, smukły profil kobiety i charakterystyczny pieprzyk nad ustami. Matylda przypomniała sobie zdjęcie z warsztatu dziadka, podpisane: 'Próba I — kopia, lipiec'. Cień poruszył wargami i wypowiedział jej nazwisko tak, jakby je dopiero wymyślił. Światło pękło na dwie drogi, a wahadło zawisło między nimi jak wskazówka. Matylda zacisnęła palce na koronce i przesunęła stopę w stronę szczeliny.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 27
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.