Zegarek Czwartego Wymiaru
Czerwcowy wieczór spadł na Warszawę jak ciężka kotara, a w powietrzu unosił się zapach nagrzanego asfaltu. Siedemnastoletni Julek przeszukiwał poddasze starej kamienicy, gdzie niedawno wprowadził się z rodziną. Wśród pudeł, książek po niemiecku i pożółkłych fotografii znalazł niewielkie, metalowe pudełko. Jego wieko zdobiła wygrawerowana liczba: 1901.
Pudełko otworzyło się z cichym kliknięciem. W środku leżał zegarek kieszonkowy, zupełnie inny niż te, które widział w sklepie. Tarcza była czarna, wskazówki poruszały się jakby niezależnie od siebie, a z tyłu grawer: "Chronos non dormit". Przetarł szkło i poczuł mrowienie w dłoniach. W tej samej chwili zegarek zaczął tykać, coraz szybciej, coraz głośniej.
Julek rozejrzał się zdziwiony. Zegar na ścianie stanął. Stary fotel i półka zaczęły się rozmazywać, kontury spływały jak rozpuszczony obraz. Chciał odłożyć zegarek, ale palce jakby odmówiły posłuszeństwa. Usłyszał dziwny szum, przypominający burzę, choć niebo było czyste. Nagle spadł na kolana, czując zawrót głowy. Podłoga zniknęła spod jego stóp.
Kiedy Julek otworzył oczy, znajdował się pośrodku brukowanego rynku. Wokół krążyli ludzie w dziwnych ubraniach – kapelusze z wstążkami, płaszcze z piórami, powozy zaprzężone w konie, których nie znał. W powietrzu unosił się dym, ale nie pachniał spalinami, tylko kadzidłem. Zegarek pulsował światłem, a Julek dostrzegł, że wskazówki cofają się coraz szybciej.
Coś musiało pójść nie tak. Nie był już w swoim czasie. Gdy próbował ukryć zegarek, usłyszał za sobą czyjś sztywny, niepokojący szept: "Znalazłeś go pierwszy, więc to ty musisz się spieszyć – zanim on cię odnajdzie."
Julek odwrócił się gwałtownie, lecz jedyne, co zobaczył, to migoczącą sylwetkę z kapturem i cień zbliżający się szybciej, niż biło jego serce.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?