Zegar na strychu
Cisza starego domu na obrzeżach miasta była niemal namacalna. Lena przeciągnęła się i wyjrzała przez okno gabinetu, skąd rozciągał się widok na zarośnięty ogród. – Dawid, jesteś pewien, że twój pradziadek miał tu coś tak niezwykłego? – zapytała z powątpiewaniem.
– Babcia mówiła, że na strychu stoją rzeczy, których do dziś nikt nie ruszał – odparł Dawid, patrząc z ekscytacją na wejście na górę. Miał 14 lat i nie potrafił usiedzieć w miejscu, kiedy tylko wyczuwał szansę na przygodę.
Strych był dokładnie taki, jak sobie wyobrażali: duszny, pełen pajęczyn i porzuconych przedmiotów. Poruszali się ostrożnie, by deski nie zaskrzypiały zbyt głośno. Światło leniwie sączyło się przez maleńkie okno, oświetlając półki uginające się pod ciężarem starych ksiąg oraz skrzyń związanych grubym sznurkiem.
W kącie, za rozbitą walizką, stał stary zegar z wahadłem. Był ogromny, z rzeźbioną obudową, na której dostrzegli wyblakłe symbole. Lena przejechała dłonią po jego powierzchni, czując pod palcami chłód drewna.
– Zobacz! – zawołała. – On ma dwie tarcze! Jedna pokazuje godzinę, ale druga... Przecież to jakieś dziwne cyfry.
Dawid podszedł bliżej, ścierając kurz ze szkła. – Może to po prostu ozdoba? Choć te cyfry... wyglądają starożytnie.
Lena nacisnęła jeden ze zdobionych przycisków umieszczonych przy podstawie zegara. Zegar zadrżał. Wskazówki na obu tarczach zaczęły obracać się coraz szybciej, aż stały się rozmazanymi smugami. W tej samej chwili pomieszczenie wypełnił wir światła, który pochłonął oboje, wyrywając z rzeczywistości.
Otworzyli oczy. Czuli pod stopami miękki mech, a nad ich głowami rozciągało się niebo w zupełnie innym odcieniu niż to, które znali. Drzewa miały srebrzyste liście, a w oddali słychać było stukot, jakby drewnianych kół na kamiennych ulicach.
– Gdzie my jesteśmy? – szepnęła Lena, próbując zapanować nad drżącym głosem.
Dawid spojrzał za siebie i zobaczył, że zegar leży przewrócony wśród paproci, lecz wskazówki — wciąż się poruszają. Nagle zza drzew dobiegły ich głosy, znajomo brzmiące, lecz mówiące słowami, jakich nigdy wcześniej nie słyszeli.
Oboje zastygli w bezruchu, nasłuchując kroków zbliżających się w ich stronę...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?