Zegar Miedzianego Lasu
Głęboko w Miedzianym Lesie, gdzie liście lśniły jakby ktoś posypał je opiłkami srebra, troje przyjaciół—Mila, Igor i Lena—wędrowali z latarkami pośród korzeni i paproci. Było tu cicho, zadziwiająco cicho, jakby las wstrzymał oddech, czekając na coś niezwykłego. Mieli już wracać, kiedy Lena potknęła się o coś twardego.
— Co to jest? — wyszeptała, wyciągając spod mchu wielki, stary zegar na wysokiej podstawie. Zegar był pokryty misternymi symbolami, których nigdy wcześniej nie widzieli. Wskazówki kręciły się w odwrotnym kierunku, a cyferblat świecił zielonym światłem.
Igor patrzył na zegar zafascynowany. — To chyba nie jest zwykły zegar. Czuję... coś dziwnego, jakby powietrze gęstniało obok niego.
Mila zbliżyła dłoń do tarczy, ale kiedy tylko dotknęła zimnego metalu, wszystko wokół zadrżało, jakby rzeczywistość na moment straciła równowagę. Przez brief moment widzieli inne drzewa, inne niebo, wszystko przesunięte i rozmyte.
— Czy my... czy my naprawdę to widzieliśmy? — zapytała cicho Lena, ściskając w ręce gałązkę jak talizman.
W powietrzu unosiła się mglista postać, a zegar wybijał cichy, niewłaściwy rytm. Z lasu zaczęły dobiegać szepty, niektóre znajome, inne obce. Przyjaciele spojrzeli na siebie przerażeni i jednocześnie zafascynowani.
— Może powinniśmy go zostawić... — zaproponował Igor, ale Mila pokręciła głową.
— Nie możemy. To jak drzwi. Pytanie tylko, dokąd prowadzą?
Nad ich głowami rozbłysło światło, a zegar zaczął wybijać godzinę, której nie znał żaden znany czas...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?