Zębowy alarm w lustrze
W domu pod wielką lipą pachniało wieczorem miętą. Łazienka Poli i Teo miała niebieskie kafelki jak fale i okrągłe lustro w białej ramie. Na półce stał kubek w groszki, klepsydra Tik-Tak i dwie szczoteczki: różowy Błysk Poli i zielony Tuptuś Teo.
– Ziarnko grochu pasty – przypomniała Mama, kładąc na włoskach po kropelce Miętowego Misia. – Krążki, wymiatanie i język. Gotowi?
Pola miała siedem lat i lubiła słyszeć, jak szczoteczka szumi jak cichy deszczyk. Teo miał pięć i nosił piżamę w gwiazdki. Oboje włączyli klepsydrę Tik-Tak. Piasek zaczął lecieć, a oni ruszyli szczoteczkami małymi kółkami przy dziąsłach, ząb po zębie, przód, boki i tyły.
– Kółeczka, kółeczka, żadna plamka nam nie ucieka – mruczał Teo, a Błysk Poli świecił jak latarka, bo miał na rączce maleńką gwiazdkę.
Piana urosła jak chmurka. Pola pamiętała, by nie połykać. Wypluli pianę do umywalki, a świeży smak został na zębach. Potem delikatnie przejechali po języku, żeby był czyściutki.
– Brawo, drużyno Uśmiech! – uśmiechnęła się Mama. – Jeszcze nitka. Pomożesz Teo, Polu?
Mama pokazała im nitkowy patyczek Niteczkę. Pola trzymała go pewnie, a Teo zaglądał w lustro, jakby był dentystą. Powoli, ostrożnie, prześlizgiwali nić między zębami, z boku na bok, bez pośpiechu.
– Super – szepnęła Mama. – Idę po ręcznik. Zawołajcie mnie, gdy skończy się piasek.
Gdy wyszła, lustro zaparowało i Pola narysowała na nim palcem uśmiechnięty ząbek. Para układała się w linie jak ścieżki miasta. Klepsydra cichutko pykała. Tik… tak… tik…
Nagle kubek w groszki zadźwięczał, jakby ktoś w niego stuknął srebrnym dzwoneczkiem. Błysk Poli rozjarzył się mocniej. Wzdłuż ramy lustra zapaliły się malutkie światełka, jedno po drugim, jak gwiazdy nad lipą.
– Widzisz to? – Teo ściszył głos. – Lustro mruga!
Piasek w klepsydrze dobiegał końca. Tik… tak… Ostatnie ziarenko spadło i… coś kliknęło. Na dole ramy wysunęła się maleńka klapka w kształcie ząbka. Popłynęła z niej chłodna, miętowa mgiełka, a w środku zamigotało ciepłe światło.
– Halo? – dobiegł szept, jakby z daleka. – Czy to Pola i Teo? Potrzebujemy czystych bohaterów!
Pola i Teo zamarli obok umywalki. Z klapki doleciał chrobot, jakby ktoś za drzwiami chrupał słodkie kryształki. Błysk sam skierował się w stronę szczeliny, a na światełku zamigotał obrazek: mały uśmiech z kropeczkami.
– Słyszysz? – Pola ścisnęła rączkę Teo. – Ktoś tam jest.
Miętowa mgiełka zrobiła się gęstsza, światełka na ramie rozbłysły jak fajerwerki, a klapka zaczęła się powoli rozszerzać, odsłaniając coś, co wyglądało jak uliczka zbudowana z białych kostek…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?