Did You Know?

Zapiski z bursztynowej latarni


Zapiski z bursztynowej latarni
Jesienny wiatr z północy strzępił fale przy starym porcie w Brzasku. Lena, siedemnastoletnia autorka szkolnego podcastu Miasto Szeptów, szła opustoszałym falochronem z dyktafonem. Nagrywała rytm syreny mgłowej latarni, gdy między tonami wsunęło się coś obcego. Podwójny sygnał, jakby niezgrabny szept, powtórzył się dokładnie trzy razy, a potem ucichł. W domu nad antykwariatem mamy Lena przewinęła nagranie i wbiła słuchawki głębiej. Wyłuskała dźwięki – krótkie, długie, krótkie – aż układały się w znany rytm. Dziadek uczył ją alfabetu Morse’a, zanim odszedł, zostawiając szufladę pełną mosiądzu i tajemnic. Teraz sygnał składał jej imię oraz godzinę: dwudziesta pierwsza trzydzieści, latarnia. —Ktoś się bawi, czy ktoś mnie woła? —wyszeptała do pustych półek z mapami. Latarnia była zamknięta od lat, a jej światło wygaszono, gdy zbudowano nowy port. Oskar chciał iść z Leną, ale zasypał go nagły dyżur u ojca w kuchni. Zabrała latarkę, dyktafon i stary mosiężny klucz znaleziony w książce Dziennik latarnika. Na główce klucza połyskiwał grawer: nieregularny odłamek bursztynu i data sprzed dekad. Wiatr nosił sól i ciszę, gdy pchnęła stalowe drzwi u stóp wieży. Zamek ustąpił z pojedynczym kliknięciem, jakby klucz czekał właśnie na tę noc. Wnętrze pachniało kurzem, olejem i czymś jeszcze, metalicznym jak zardzewiała piosenka. Na ścianie wisiały mapy prądów, a pod nimi kredą napisane ostrzeżenie sprzed kilku dni. Nie otwieraj światła, jeśli nie wiesz, kogo wołasz — głosił krzywy, zdecydowany zapis. Lena wspięła się krętymi schodami aż do laterny, gdzie soczewka spała pod płótnem. Na stole kontrolnym czekała koperta z jej imieniem i cienki pasek kliszy fotograficznej. W kopercie była mapa zatoki z czerwonym krzyżykiem i odręczny dopisek: ZACZNIJ OD DŹWIĘKU. Unosząc kliszę przed światłem telefonu, zobaczyła rozmazaną sylwetkę stojącą na schodach za nią. Pstryknęło stare radio, zakurzona skala rozżarzyła się na zielono, choć przewód był odłączony. —Lena Kwiecień — powiedział głos gdzieś w szumie — masz klucz, którego nie powinnaś mieć. Syrena dmuchnęła od strony morza inaczej, po czym windą dźwięku wjechała w samą latarnię. Ze schodów dobiegły kroki, najpierw nieśmiałe, potem pewniejsze, jakby ktoś liczył stopnie na głos. Lena ścisnęła klucz, wsunęła kliszę do kieszeni, a latarka nagle zgasła. Tuż pod jej stopami ktoś zatrzymał się na podeście, a potem zaczął się wspinać.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 23
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.