Zamek wśród mgieł
Była letnia noc, gdy Lena, Tomek, Igor i Hania po raz pierwszy przekroczyli wrota starego zamku na wzgórzu nad miasteczkiem. Budowla od lat straszyła pustką, a okoliczni mieszkańcy opowiadali o niej najróżniejsze, niewiarygodne historie. Czternastolatkowie zorganizowali nocowanie pod namiotami nieopodal murów, pod pretekstem obozu letniego; w rzeczywistości jednak liczyli na coś więcej niż zwykłe ognisko i kiełbaski.
Już pierwszego wieczoru coś zaczęło się dziać. Kiedy słońce powoli zachodziło, a mgła snuła się po dolinie, Lena zauważyła błysk światła w jednym z zamkowych okien. – Widzieliście to?! – zawołała, wskazując palcem na północną wieżę. Reszta patrzyła przez chwilę w ciszy, aż Tomek nerwowo się roześmiał:
– Pewnie po prostu odbiło się światło samochodu z drogi…
Jednak po chwili Igor wyjął lornetkę i skierował ją w stronę zamku. – Nie… To coś innego – mruknął. – Światło porusza się od środka…
Oczy wszystkich rozszerzyły się z ekscytacji. Nie mogli przepuścić takiej okazji. Jak na sygnał, wszyscy zaczęli pakować najpotrzebniejsze rzeczy: latarki, telefon, notes i kiepsko naostrzony scyzoryk Hani. Z trudem przecisnęli się przez chaszcze porastające fosę zamku i już po chwili stali pod wysokimi, kamiennymi schodami prowadzącymi na dziedziniec.
Zamek wydawał się jeszcze większy, gdy patrzyli na niego z dołu. Każdy szept niósł się echem w ciemnych, pustych korytarzach. Lena próbowała dodać sobie odwagi i zażartowała:
– No dobra, kto pierwszy wchodzi?
– Ja! – rzucił Tomek, choć jego śmiech brzmiał trochę zbyt głośno. Wspięli się po schodach, aż zatrzasnęła się za nimi wielka, kuta brama. Zatrzymali się, wsłuchując się w ciszę przerywaną tylko dalekim pohukiwaniem sowy.
Pod stopami rozbrzmiewał głuchy stukot, gdy szli po płytach dziedzińca. Obraz światła przesuwał się po ścianie wieży. Lena podniosła latarkę, a promień rozjaśnił coś na murze. Był to dziwny znak, wyżłobiony w kamieniu: przypominał spiralę otoczoną symbolami, których nigdy wcześniej nie widzieli.
Zatrzymali się, patrząc na siebie niepewnie. Kiedy Igor podszedł bliżej, nagle coś zaszeleściło wśród krzaków po drugiej stronie dziedzińca. Znów pojawił się błysk światła, tym razem wyraźniejszy – jakby ktoś przebiegł przez wnękę okienną. Tomkowi coś spadło z ręki, a Lena usłyszała swój przyspieszony oddech.
– Słyszeliście to? – zapytała Hania szeptem. Nagle drzwi do wieży zatrzęsły się gwałtownie, a z ich szczeliny wylała się gęsta, szara mgła. Ktoś – lub coś – zaczął zbliżać się po schodach w ich stronę.
Czwórka nastolatków stała w bezruchu, z bijącymi sercami, czekając, co wyłoni się z zamglonego korytarza…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?