Zaklęty Kompas
Mgła opadła nisko nad miastem, gdy Lena zsunęła się z roweru na skraj starego lasu. Miała trzynaście lat, ale jej ciekawość świata już dawno przekroczyła ramy zwyczajnego dzieciństwa. Tego popołudnia nie planowała przygód. Właściwie wracała do domu, gdy coś błysnęło wśród zarośli tuż przy starej ścieżce. Zaciekawiona, podeszła bliżej i zobaczyła leżący na ziemi stary, mosiężny kompas. Był zardzewiały, a jego igła wirowała niespokojnie, jakby chciała wyrwać się z obudowy.
Lena podniosła znalezisko, czując dreszcz na plecach. Gdy tylko dotknęła chłodnego metalu, na tarczy pojawiły się nieznane jej symbole. Kompas wskazał kierunek w głąb gęstwiny, tam, gdzie żaden mieszkaniec miasta raczej się nie zapuszczał.
Wiedziała, że powinna wrócić, ale coś ją przyciągało. Wkroczyła do lasu, ostrożnie przeciskając się pomiędzy rozłożystymi korzeniami. Wkrótce otoczyły ją cienie i szept liści, które wydawały się mówić w nieznanym języku. Nagle kompas zaczął pulsować światłem, a Lena przystanęła na niewielkiej polanie. Na środku leżał ogromny kamień, na którym wyryty był ten sam symbol, co na kompasie.
Wtem z krzaków wyłonił się chłopak w jej wieku, z rozczochranymi włosami i dziwaczną, połyskującą peleryną. Trzymał w ręku laskę zakończoną kryształem.
— Ty też go słyszysz? — zapytał, patrząc jej prosto w oczy. — Kompas przemówił do ciebie?
Zanim Lena zdążyła odpowiedzieć, kamień rozjarzył się tajemniczym, niebieskim światłem, a z głębi lasu dało się słyszeć stłumione dudnienie, jakby coś ogromnego właśnie się zbliżało...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?