Zaginiony Klucz do Królestwa Zębów
Był cichy poniedziałek, a korytarz w szkole imienia Marii Skłodowskiej-Curie zaskakująco pusty. Karolina szła sama w stronę pracowni biologicznej, gdy nagle coś zaszurało pod drzwiami szkolnej łazienki. Wyciągnęła słuchawki z uszu i wyjrzała ostrożnie za róg. Tam, na zimnych kafelkach, klęczał Kaj – największy szkolny ekspert od dziwnych spraw.
"Co ty robisz?" – szepnęła Karolina, zerkając na błyszczący przedmiot w jego dłoni. Kaj podniósł głowę.
"Znalazłem… dziwny klucz. Wygląda jak zębatka z wielkiej szczoteczki do zębów! I patrz – tutaj, w ścianie, jest mała szpara, jakby… jakby jakiś zamek."
Karolina poczuła dreszcz ekscytacji. Szkoła była stara, krążyły o niej różne legendy – o duchach, ukrytych schowkach, no i – jak twierdziła woźna Zofia – o podziemnych korytarzach. Ale żadne z tych opowieści nie dotyczyło łazienek. A już na pewno nie magicznych kluczy.
"Spróbujmy go włożyć" – szepnęła, zerknąwszy w głąb pustego korytarza.
Kaj wsunął klucz do szczeliny, a wtedy podłoga załomotała cicho, rozsunęły się dwie płytki, odsłaniając niewielkie, skąpane w bladoniebieskim świetle zejście. Karolina spojrzała na Kaja. "Idziemy?" – zapytała, a on wzruszył ramionami i już po chwili byli pod ziemią.
Szli ciemnym, wilgotnym korytarzem, aż nagle ściany rozświetliły się fluorescencyjnymi napisami: "Królestwo Zębów. Niech wejdą ci, którzy rozumieją moc czyszczenia!". Przeszli przez przejście porośnięte dziwacznymi, szczotkowanymi lianami, gdy Kaj potknął się o... ogromny, leżący na ziemi trzonowiec.
Nagle z mroku wyłoniła się istota, przypominająca mieszaninę pasty do zębów i ducha, z oczami jak błyszczące kryształki. "Kim jesteście? I czy wiecie, że Królestwu grozi Plama Cienia, która wymaże uśmiech wszystkim mieszkańcom?" – zapytała. Karolina ścisnęła dłoń Kaja, a ich cienie zatańczyły w słabym świetle.
Wtedy rozległ się głuchy huk. Całe podziemne królestwo zadrżało, a zza rogu wyłoniła się... wielka, czarna sylwetka.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?