Zagadka Fluorowego Labiryntu
Wiktor, Lena i Maks spędzali nudne popołudnie w szkole, kiedy nagle z łazienki dla nauczycieli usłyszeli nienaturalnie głośne bzyczenie. Najpierw myśleli, że to jakiś żart. Ale potem Wiktor zauważył, że drzwi prysznica są lekko uchylone, a spod nich wydobywa się niebieska mgiełka, pachnąca miętą. Wszyscy troje zerknęli na siebie podejrzliwie – przecież jeszcze wczoraj na przerwie rozmawiali o tajemniczych zniknięciach pasty do zębów z szatni.
– Chyba musimy to sprawdzić, inaczej nie usnę – szepnęła Lena, poprawiając opaskę na głowie.
Maks westchnął nerwowo, ale wszedł pierwszy. Wiktor zamknął drzwi za nimi. Wewnątrz, zamiast zwykłego prysznica, zobaczyli olbrzymią szczoteczkę do zębów, opartą o ścianę jak miecz rycerza. Na suficie kręciły się miniaturowe, błyszczące kapsułki, wyglądające jak kuleczki fluoru z reklam. Co dziwniejsze, głośne bzyczenie dobiegało od strony kanalizacji.
– To... niemożliwe – wyszeptała Lena. – Przecież nasza szkoła jest nudna jak suchary z zeszłego roku!
Wtem ze ściany wysunęła się ruchoma płytka i ukazał się tunel pod podłogą. Z wnętrza unosiła się intensywna woń odświeżacza do ust, a w środku dało się dostrzec ślady... zębów?
– Ktoś tu naprawdę dba o higienę, aż za bardzo – zażartował Maks, żeby rozładować atmosferę, chociaż wszyscy czuli ciarki na plecach.
Wiktor, nie mogąc się powstrzymać, wyciągnął latarkę z telefonu i poświecił w głąb tunelu. Zobaczyli coś, co wyglądało na labirynt złożony z przewodów i szczelin. Na jego końcu błyszczało coś srebrnego. A potem usłyszeli dźwięk, jakby ktoś czyścił zęby... bardzo, bardzo dużą szczoteczką.
– Decydujemy się wejść, czy uciekamy? – zapytała Lena, a w jej głosie słychać było zarówno strach, jak i ekscytację.
Nagle z cienia wyskoczył cień, przypominający... ogromnego mola złożonego z pasty do zębów. Trzymał w łapkach starą szczoteczkę i syknął ostrzegawczo.
Troje przyjaciół zastygło w bezruchu, zastanawiając się, co teraz zrobić...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?