Wyprawa pod Starym Miastem
Kuba od zawsze lubił szukać przygód tam, gdzie inni widzieli tylko nudne ulice i starą kostkę brukową na rynku ich miasteczka. To miał być zwyczajny piątkowy wieczór, ale kiedy spotkał się z Olą i Tymonem, coś wisiało w powietrzu. Siedzieli przy fontannie, rozważając, co ciekawego mogliby dziś zrobić.
– Słyszeliście, że w starej piwnicy pod księgarnią odkryli niedawno jakiś zaślepiony korytarz? – Ola spojrzała na chłopaków sugestywnie, a jej oczy błyszczały w światłach ulicznych latarni.
– Pewnie jakieś stare szczury, piach, graty, nic ciekawego – Tymon wzruszył ramionami, ale widać było, że nie potrafi ukryć ciekawości.
– Albo coś, o czym jeszcze nikt nie wie – dodał Kuba cicho, jakby bał się, że ktoś podsłucha.
Godzinę później stali już w ciemnym zaułku za księgarnią, ściskając w rękach latarki i pęk kluczy, który Ola „pożyczyła” od swojej babci. Babcia była właścicielką księgarni i nie raz opowiadała wnuczce o dawnych czasach, kiedy pod rynkiem ciągnęły się tunele dla kupców, uciekających przed kontrolami ceł.
Drzwi do piwnicy zaskrzypiały złowrogo, kiedy je otwierali. Kurz, zapach starych książek i coś jeszcze, nieuchwytnego, wypełniły powietrze. Schody prowadziły w dół, a za rogiem, pod stertą zbutwiałych kartonów, znaleźli zamurowane przejście. Ku ich zaskoczeniu, spora część cegieł już była wysunięta – ktoś próbował się tam dostać.
– Zobaczcie! – szepnęła Ola, wskazując na odrapaną ścianę, gdzie ledwo widoczny był wyryty znak: trzy splecione pierścienie. Nigdy wcześniej tego symbolu nie widzieli.
Tymon odsunął cegły, a Kuba pomógł podważyć kawałek muru łomem pożyczonym z szopy sąsiada. Odsłoniło się przejście, ciemne i wąskie, prowadzące w nieznane podziemia. Chłód i echo kropel wody wzmagały napięcie. Ola pierwsza wsunęła się do środka, oświetlając ściany pokryte dziwnymi, prawie wyblakłymi malowidłami.
Tunel prowadził coraz głębiej, a ich kroki dźwięczały głucho na ziemi. Nad ich głowami, gdzieś daleko, rozlegały się odgłosy miasta. Nagle, za kolejnym zakrętem, światło Oli padło na coś nieoczekiwanego: stalowe drzwi z zamkiem szyfrowym i napisem wyrytym w metalu: „Do odważnych świat należy”.
– Kto by budował tu coś takiego? – szepnął Kuba, dotykając chłodnego metalu.
– Może ktoś, kto nie chciał, żeby łatwo tu trafić – odpowiedziała Ola, rozglądając się nerwowo.
Tymon przykucnął, przyglądając się zamkowi. – Patrzcie, tu są jeszcze te pierścienie! Chyba to nasz klucz.
Właśnie mieli spróbować swych sił przy otwieraniu zamka, gdy zza drzwi dobiegł cichy, ledwie słyszalny dźwięk – jakby ktoś się tam poruszał. Wstrzymali oddech. Czy po drugiej stronie drzwi był ktoś jeszcze?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?