Wieczór w Antykwariacie Szumiących Opowieści
Filip pracował w antykwariacie prowadzonym przez ekscentrycznego pana Szulca od trzech miesięcy. Każda półka uginała się tu pod ciężarem starych woluminów, atlasów i gazet; pod sufitem wisiały lampy z witrażowego szkła, których światło wieczorami rozlewało się po ścianach niczym ciepły miód. Jednak nie tylko książki zamieszkiwały ten sklep – regały skrywały o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Gdy tylko ostatni klient opuszczał próg, a żelazna brama była zamykana na klucz, przedmioty zaczynały żyć własnym życiem.
Pewnego deszczowego wieczoru, kiedy Filip został sam, z głębi sklepu dobiegł go cichy świst. Odwrócił się i zauważył, że staromodny kałamarz na ladzie przesunął się o dobrych kilka centymetrów. Udał, że nic się nie stało, lecz jego serce przyspieszyło. Po chwili z półki spadła stara płyta gramofonowa, a za nią usłyszał czyjś szept:
– Uważaj, ktoś tu się skrada…
Nie był to jednak głos pana Szulca. Filip rozejrzał się, próbując znaleźć źródło dźwięku. Wtedy zauważył, że w kącie przy oknie poruszył się metalowy świecznik, wyginając ramiona jakby rozciągał się po długim dniu.
– Widziałeś ją? Zniknęła! – zawołał sędziwy globus stojący obok regału z literaturą podróżniczą. – Wielka, skórzana księga z zielonymi okuciami! Nie ma jej na swoim miejscu!
Filip poczuł przypływ adrenaliny. To nie była zwykła księga – pamiętał, że pan Szulc ostrzegał, by zawsze pilnować jej położenia. Zbliżył się do półki: rzeczywiście, między tomami powstała wyraźna luka. W tej samej chwili gramofon, dotąd milczący od miesięcy, zaczął kręcić się sam, a z tuby dobiegły przerywane dźwięki starej melodii.
– Słuchaj uważnie – odezwał się głos dochodzący gdzieś znad lampy – Ostatnio widziano ją w towarzystwie starego zegara z salonu. Lepiej się pośpiesz!
Księga była ogromna i ciężka, nie powinno być możliwe, by sama zniknęła z półki. Filip czuł, że w antykwariacie dzieje się coś niezwykłego. Z każdą chwilą przedmioty ożywały coraz śmielej: porcelanowe filiżanki szeptały między sobą, zasmucony świecznik łkał cichutko, a regały wydawały się drżeć z niepokoju.
Filip postanowił nie zwlekać. Wziął latarkę i wszedł głębiej między regały, gdzie ciemność była niemal namacalna. W dali rozległo się bicie starego zegara – niepokojące, przyspieszone, zupełnie jakby chciał go ostrzec lub zaprosić. Gdy chłopak dotarł do końca wąskiego korytarzyka, poczuł delikatny podmuch zimnego powietrza i zauważył na podłodze ślady kurzu, jakby coś ciężkiego zostało przesunięte.
Wyciągnął rękę w stronę połyskującego kąta, gdzie znajdowało się tajne przejście ukryte za regałem. Wtedy tuż obok, na drewnianej skrzyni, usiadła spektakularna, aksamitna poduszka – i przemówiła donośnym głosem:
– Jeśli szukasz księgi, musisz najpierw poznać prawdę o nas wszystkich…
Filip zatrzymał się w pół kroku, bo tuż nad jego głową zaskrzypiało coś ciężkiego, a zza antycznej zasłony wyłonił się cień, który nie należał do żywego człowieka…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?