Wieczór w Antykwariacie Szeptów
Antykwariat przy ulicy Księżycowej 17 był miejscem, do którego wchodzi się przypadkiem, a wychodzi – odmienionym. W półmroku, wśród regałów uginających się pod ciężarem książek, porcelanowych figurek, zegarów i pudełek, czas płynął inaczej. Piotr, od niedawna student filozofii, trafił tam w deszczowy wieczór, szukając taniego tomu poezji. Nie podejrzewał, że tego dnia napotka na coś więcej niż tylko zapach starych stron i skrzypienie drewnianych podłóg.
Za ladą stała pani Natalia – drobna kobieta o srebrnych włosach spiętych w kok i oczach jak dwa jasne, stalowe gwoździe. Miała zwyczaj bacznie obserwować każdego, kto przekraczał próg jej królestwa. Piotr poczuł się nieco nieswojo, gdy jej wzrok prześlizgnął się po nim, nim wrócił do czytanej gazety.
Chłopak przemierzał kolejne alejki, wdychając woń skóry i kurzu. Tuż za rogiem zauważył mały stolik, na którym piętrzyły się różne drobiazgi – stara, mosiężna lampka, porcelanowy lisek i... filiżanka ozdobiona różami, wyglądająca, jakby miała za chwilę przemówić. Uniósł ją do światła, wpatrując się w delikatne pęknięcie na uchu. Nagle usłyszał szept. Był pewien, że się przesłyszał, lecz głos powtórzył:
– Ostrożnie! Nie każdy lubi, gdy mu się zagląda pod spód!
Piotr zesztywniał, jednak nie wypuścił filiżanki z rąk. Odstawił ją delikatnie, rozglądając się nerwowo. Wtedy lampka zamrugała światłem.
– My tu wszyscy czasem czujemy się... opuszczeni – zachrypiał żarówkowy głos. – Tylko nieliczni słyszą nas tak wyraźnie. Ty jesteś jednym z nich, prawda?
Piotr odwrócił się gwałtownie. Porcelanowy lisek przeciągnął się leniwie, ziewnął i powiedział:
– Nie bój się. To, że widzisz i słyszysz, to dar. Ale i odpowiedzialność.
Serce Piotra przyspieszyło. Lampka zamigotała po raz trzeci, tym razem wyraźniej, jakby chciała go poprowadzić. Chłopak, zaintrygowany, ruszył za światłem przez labirynt regałów.
Dotarł do drzwi prowadzących na zaplecze – drzwi, których wcześniej nie zauważył. Na klamce wisiał klucz z dziwnym, wykutym znakiem. Piotr zawahał się, słysząc coraz wyraźniejsze szepty przedmiotów wokół:
– Wejdź... Czekamy...
Delikatnie przekręcił klucz, a drzwi uchyliły się, ukazując wnętrze pogrążone w półmroku, pełne przedmiotów migoczących w słabym blasku lampki. W środku wyczuł intensywne napięcie, jakby cały antykwariat wstrzymał oddech.
Piotr postawił pierwszy krok w nieznane, nie zdając sobie sprawy, kto – lub co – czeka na niego po drugiej stronie.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?