Did You Know?

Wianek z Puszczy


Wianek z Puszczy
Niewielki pociąg zatrzymał się w Borkach nad Mirną w późne czerwcowe popołudnie. Lena wysiadła z plecakiem i tekturową rurą pełną map, słysząc klekot bocianów na kominie dawnej szkoły. Wróciła po latach, żeby uporządkować dom po babce Jadwidze i spisać opowieści, które nie mieszczą się w żadnym archiwum. Puszcza zaczynała się tuż za rzeką, pachniała żywicą i mokrym mchem, jak zawsze przed burzą. Na ganku domku czekała skrzynia po pradziadku, a na jej wieku ktoś wydrapał gwiazdę i znak pioruna. W środku Lena znalazła leniane płótna, kłosek żyta związany czerwoną nicią i wianek z bylicy, już suchy, lecz dziwnie lekki w dłoniach. „Na Kupałę” – brzmiało krótkie, wyblakłe pismo babki na kartce wsuniętej pod wiązanie. Z kuchennego okna widać było Mirnę, wijącą się powoli między olchami, i kładkę, która zawsze skrzypiała pod stopą. Przyszedł pan Wilk, sąsiad, ze słoikiem miodu i przestrogą. „Nie idź nad trzcinę po zmroku. Leszy nie lubi, kiedy mu przestawiają ścieżki” – powiedział tonem, jakby mówił o psie, który gryzie tylko niektórych. Lena roześmiała się, choć z szacunkiem schowała wianek z powrotem do skrzyni. Pamiętała opowieści babki o rzece, co potrafi oddać to, co zabrała, ale tylko temu, kto umie poprosić. Chciała zrobić zdjęcia dawnych słupków granicznych, zebrać nazwy miejsc, których nie ma już na mapach. Kiedy słońce zniżało się za sosny, wzięła latarkę i kawałek chleba, odruchowo zostawiając okruszek na piecu, jak uczyła ją babka. Kładka jęknęła jej pod stopą, a Mirna pociemniała, gładka jak szkło, z jedną smugą światła na nurcie. Po drugiej stronie rzeki ziemia była miękka i ciepła, pełna słodkiego zapachu kocanki i torfu. Pod starym dębem ktoś wydrapał runę, którą Lena znała ze szkicownika babki; trzy ząbki, znak wody, i drobny krzyżyk przy nim. Na gałęzi wisiał świeży wianek z macierzanki i krwawnika, przewiązany niebieską wstążką, jakby ktoś dopiero co tu był. Gdzieś w trzcinach zaszemrało, a potem ucichło tak całkiem, że zabrzmiało to głośniej niż szept. „Lena” – usłyszała, wyraźnie i blisko, głosem, który znała od dzieciństwa, choć nikt nie stał obok. Wyjęła z kieszeni małą świecę z wosku i krzesiwo, zabobonnie, choć zawsze się z tego śmiała. Płomień zawahał się w przeciągu, ale zapłonął i odbił się w czarnej wodzie jak drugi księżyc. „Daj znak, Mirno, jeśli pamiętasz” – wymówiła szeptem, samej sobie na odwagę. Wtedy wianek z gałęzi drgnął i, nie dotknięty ręką, spadł prosto do rzeki, a zamiast popłynąć z prądem, zaczął wolno wracać pod prąd, zostawiając po sobie świetlisty ślad. Tuż przy jej butach w miękkim mule odcisnęły się mokre, wąskie ślady stóp, których nie było tam przed chwilą, a z gęstej ściany trzciny wysunęła się dłoń, smukła i zielona od wodorostów, zatrzymując się o włos od jej kolana.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 21
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.