Wędrowcy Cieni
Gdy ostatni promień słońca schował się za linią lasu, a mgła powoli zaczęła oplatać polanę pod starym zamkiem, grupa przyjaciół usiadła w kręgu pod wielkim dębem. Siedzieli tam: Marta, zawsze gotowa do działania, Bartek, urodzony sceptyk, który na wszystko miał ripostę, Kacper z wszechobecną kamerą i Lena, której śmiech rozpraszał nawet najgęstsze ciemności. Wieczorne powietrze było ciężkie od zapachu mokrej trawy i zapowiedzi przygody.
Niebezpieczna legenda o zamku od zawsze krążyła wśród mieszkańców wioski. Mówiono, że kiedy noc jest wyjątkowo ciemna, w ruinach pojawia się tajemnicze światło, a ktoś – lub coś – wychodzi ze starożytnych podziemi. Dla grupy przyjaciół był to znak, że właśnie dziś muszą sprawdzić, ile w tej legendzie jest prawdy. Każde z nich miało lat osiemnaście lub więcej, więc dreszczyk emocji nie wydawał się już tylko zabawą dzieci.
Przejście przez porośnięte bluszczem bramy zamku było jak wejście do innego świata. Słychać było tylko szelest liści pod stopami i echa własnego oddechu. Kacper pierwszy wyciągnął latarkę i kamerę, gotów dokumentować wszystko, co ciekawe. Bartek szeptał pod nosem sceptyczne uwagi, ale nawet on nie potrafił ukryć niepokoju. Marta mocno ściskała rękę Leny, czując tajemnicze napięcie unoszące się w powietrzu.
W środku czekały na nich popękane schody prowadzące w dół do podziemi. Ktoś, chyba Marta, odczytał z wyblakłej plakietki nad wejściem: "Nie wchodźcie, jeśli życie wam miłe". Mimo to, nie wahali się – jeden po drugim zeszli śliskimi stopniami, wpatrując się w mrok, który gęstniał z każdym krokiem.
Pod ziemią panowała chłodna cisza. Gdy przyjaciele kluczyli wśród pozarastanych korytarzy i kamiennych ścian, przed nimi zaczęło majaczyć blade światło. Wtedy Bartek gwałtownie zatrzymał się, szepcząc:
– Słyszycie to?
Z oddali dobiegł ich przytłumiony odgłos – coś jakby szepty i ciężkie kroki. Po chwili z cienia wyłoniła się sylwetka. Wyglądała jak człowiek, lecz jej oczy odbijały tylko blask latarki, a wilgotne powietrze zaczęło wibrować od czyjejś obecności.
Przyjaciele zamarli z bijącymi sercami, zastanawiając się, czy właśnie stali się bohaterami własnej legendy, czy też ktoś (lub coś) czekał tu na nich od wieków...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?