Did You Know?

W lesie Nad Starym Kanionem


W lesie Nad Starym Kanionem
Las Nad Starym Kanionem nie przypominał żadnego innego w promieniu setek kilometrów. Było tu chłodno nawet latem, a mgły snuły się po ściółce jak białe, leniwe duchy. Drzewa rosły gęsto, splatając konary, niczym sekretny dach, pod którym mieszkali wybrańcy natury. Ci, którzy poznali tajniki przetrwania i nie bali się własnej ciekawości. Wśród tych zwierzęcych mieszkańców wyróżniała się czwórka: Janka, sowa o bursztynowych oczach i nieprzeciętnej intuicji; Miko, lis, którego spryt dorównywał legendom o dawnych władcach lasu; Zefir, czujny młody borsuk, zafascynowany wszystkim, co nowe i niespotykane; oraz Safira, drobna sarenka, która ukrywała niezwykłą odwagę pod pozorem płochliwości. Spotykali się pod mostem pamiętającym czasy kolei parowej. Ludzie odeszli, a przyroda przejęła to miejsce na własność. Był czerwcowy świt, kiedy Janka wróciła z nocnego patrolu. Jej ruchy były nerwowe, a pióra nastroszone ze zdenerwowania. "Coś się stało?" — zapytał Miko, zerkając znad krzaka jeżyn. Janka odparła cicho: "Słuchajcie, na północnej polanie znalazłam ślady. Pachną zupełnie inaczej niż zwierzęta z naszego lasu. One… błyszczą w świetle księżyca. Nigdy czegoś takiego nie widziałam." Zefir przewrócił się na plecy, spoglądając z niedowierzaniem. "Może to ślady po jakimś człowieku?" — zastanawiał się. "Nie — mruknęła Janka stanowczo — są zbyt szerokie, a przy tym… są jakby wytłoczone w ziemi, nie odciśnięte. I ciągną się aż za starą brzozę, ale tam nagle znikają." Safira zagryzła dolną wargę. "Może to jakiś zwierz, którego nie znamy? Jeśli tak, to musimy to sprawdzić. Nie możemy pozwolić, by coś groźnego kręciło się w naszej okolicy." Czwórka przyjaciół ruszyła przez śpiący jeszcze las. Miko szedł pierwszy, uważnie nasłuchując, czy w zaroślach nie czai się ktoś obcy. Zefir niósł ze sobą swój skradziony od ludzi kompas, choć nikt do końca nie był pewien, czy kiedykolwiek działał poprawnie. Safira zerkała za siebie, upewniając się, że nikt ich nie śledzi. Dotarli na polanę, gdzie w trawie widniały rzeczywiście nietypowe ślady — podłużne, głęboko wciśnięte w ziemię, jakby coś ciężkiego, ale lekkostąpającego przeszło zaledwie kilka godzin wcześniej. Wokół unosił się delikatny, metaliczny zapach, niepodobny do niczego, co kiedykolwiek czuli. "Zobaczcie to!" — Zefir schylił się nad czymś połyskującym. Było niewielkie, zrobione z materiału, którego nigdy nie widzieli. Janka ostrożnie podniosła znalezisko skrzydłem, obracając w świetle porannego słońca. W tej samej chwili w lesie rozległ się dźwięk — inny niż wszystkie. Przypominał szum wiatru, ale był zbyt regularny, jakby ktoś nieznany poruszał się wśród drzew. Cała czwórka zastygła w napięciu, wstrzymując oddech. Coś — lub ktoś — zbliżało się nieuchronnie od strony starego kanionu, zostawiając po sobie pulsujące echo kroków…


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 22
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.