W głąb zapomnianego bunkra
Noc była cicha, a księżyc leniwie wpełzał między chmury, rzucając blade światło na rdzewiejącą bramę. Sara, Kuba i Michał stali przy zarośniętej furtce, przeklinając pod nosem własną ciekawość. Stary bunkier od lat był tematem plotek i pijackich historii na wsi, ale nikt z nich dotąd nie odważył się podejść bliżej.
- Jakby nie patrzeć, już tu jesteśmy – szepnął Michał, ściskając latarkę. Sara spojrzała na niego z wyraźnym niepokojem.
- To miejsce wygląda, jakby coś w nim czekało – powiedziała cicho. Kuba, choć udawał odważnego, spojrzał na pordzewiałą tabliczkę ostrzegającą przed wejściem. Odetchnął głęboko.
Popchnęli furtkę. Metal zaskrzypiał tak głośno, że wszyscy odruchowo zastygli w bezruchu, nasłuchując, czy ktoś – lub coś – ich nie usłyszał. Wewnątrz bunkra panowała głęboka ciemność i chłód. Zapach stęchlizny mieszał się z czymś trudnym do zidentyfikowania.
- Chodźmy dalej – szepnął Kuba, oświetlając ściany, na których wymalowane były dziwne symbole. Korytarz prowadził głębiej, pod ziemię.
Odgłos upadającej cegły sprawił, że Sara zatrzymała się jak wryta. Michał przyłożył palec do ust, nakazując ciszę. Z mroku wyłonił się długi cień, a przed nimi ukazały się drzwi z zamkiem na kołowrotek. Sara schyliła się i dostrzegła na podłodze ślady... Wyglądały na świeże.
- To niemożliwe... - szepnęła.
Kuba już wyciągał rękę, by przekręcić zardzewiały mechanizm, gdy za ich plecami coś zaskrzypiało. Serca zabiły mocniej. Ktoś był tam z nimi. Albo coś…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?