Tunel Echa
Lena ma siedemnaście lat i prowadzi szkolny podcast o miejskich legendach. Z Oskarem nagrywają nocą, bo wtedy głosy brzmią zawsze najbardziej prawdziwie. Jesienią miasto gaśnie szybciej, a mgła przykrywa ulicę Świerkową jak kołdra. Dziś chcą sprawdzić Tunel Echa, zamknięty od lat po zawaleniu ściany. Krążyła plotka, że echo w nim nie odbija, tylko odpowiada cudzymi słowami.
Wejście wyglądało jak usta, obramowane graffiti i pokrzywioną tablicą z ostrzeżeniem. Lena przytrzymała mikrofon, a Oskar dogasił latarką dawne kreski na betonie. "Brzmi jak intro sezonu," mruknął, próbując żartem rozproszyć ciszę przed pierwszym krokiem. Z cienia przeleciał nietoperz, zostawiając za sobą wachlarz nagłego chłodnego powietrza. Tablica przy wejściu wspominała katastrofę sprzed dekad i szybki, prowizoryczny remont.
W środku pachniało rdzą i wodą, która sączyła się z pęknięć w sklepieniu. Echo łapało ich kroki i oddawało je jakby z inną kolejnością uderzeń. Ktoś wcześniej zostawił na ścianie kredowe strzałki, świeże i jeszcze pylące pod palcem. "Zaznaczajmy drogę," szepnęła Lena, wyciągając z kieszeni czerwoną kredę do plakatów. Oskar narysował X co kilkanaście kroków, a lampy migały, jakby liczyły.
Po zakręcie znaleźli plecak oparty o zardzewiałą belkę, z jednym rozsuniętym zamkiem. W środku leżał zeszyt z matmy, bilet autobusowy z dzisiejszą datą i metalowy termos. Lena odkręciła korek; para uderzyła ją w palce, jeszcze ciepła i słodkawa. "Halo?" zawołał Oskar, a echo odesłało im słowo, którego nikt nie powiedział. Z ciemności wróciło krótkie "Lena", powiedziane głosem podobnym, lecz przesuniętym o pół tonu.
Zatrzymali się równocześnie, czując, jak dźwięk przechodzi przez ubrania, jak przez mokrą tkaninę. Rekorder zamruczał szumem, a na ekranie mignęła nowa ścieżka z jutrzejszą datą. Strzałka, którą narysowali przed chwilą, teraz wskazywała w przeciwną stronę, jakby zmieniła zdanie. "Nie odwracaj się," wyszeptało coś tuż za plecami Leny, spokojnie, wyraźnie, nie prosząc o odpowiedź. A potem z głębi tunelu popłynęła jej własna melodia dzwonka, urwana po trzech nutach.
Lena chwyciła telefon, ale ekran był martwy, jakby ktoś wyjął mu serce. W kieszeni Oskara zawibrował komunikat z aplikacji, której nigdy nie instalował. Na mapie pojawiła się kropka z ich imionami, przesuwająca się naprzeciw nich. "To pewnie odbicie sygnału," próbował, lecz głos złamał się, bez zwykłej odwagi. Z mroku wybiegł cień, nie większy od człowieka, niosąc w dłoni coś świecącego.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?