Did You Know?

Trzynasty Dzwon i Zgięta Ulica


Trzynasty Dzwon i Zgięta Ulica
Wstęga była miastem rozpiętym nad zatopioną doliną, z mostami jak nici pajęcze. Na dachach stały wiatraki i chorągwie, które czytały język porannych prądów powietrza. Kaja, czeladniczka Zakonu Linii Wiatru, rysowała mapy, które nie znały jeszcze dróg. Jej kompas miał kształt kropli i drżał, gdy wiatry niosły zapomniane melodie. Mistrz Ivar mawiał, że tutejsze ulice poruszają się nocą, niby leniwe rzeki. Tego wieczoru dzwony zabiły trzynasty raz, a w warsztacie panowała krucha cisza. Ivar nie wrócił z pomiarów, lecz na pulpicie czekała koperta z jej imieniem. W środku znalazła pióro z soli oraz zdanie: Zapisz miejsce, które nie istnieje. Kompas nagle obrósł szronem i wskazał dół, jakby pod podłogą płynął horyzont. Kaja zamknęła pracownię, włożyła pióro za kołnierz, i zeszła na Rynek Stary. Kamienne płyty mruczały znaki, których dawniej nie widziała, jak zmięte nuty chodników. Ze straganu z lampami zeskoczył szklisty lis, zbieracz ech, i spojrzał jej w dłonie. — Gdzie pachnie atramentem, tam ścieżka bywa zdradliwa — powiedział, drgając wąsami z kryształu. Poszli razem ku Złamanej Uliczce, która kończyła się ścianą gładką jak czysty papier. Z pęknięcia w murze płynął chłodny przeciąg, pachnący deszczem i niewypowiedzianymi literami. Kaja zaznaczyła kredą swoje nadgarstki, by pamiętać, skąd wrócić, i przywiązała czerwoną nicią pióro. Lis niósł garść słyszalnych okruchów, które brzęczały, gdy rozmijały się z ciszą ulicy. Trzynasty dzwon przemknął jak cień, a kamienie zaczęły falować, miękkie jak zasypiająca woda. Na murze ruszyły litery, układając jej imię od końca, jakby cofał się alfabet. Kompas zabrzęczał niskim tonem, a metal igły świecił jak źdźbło zatrzymanego księżyca. Kaja narysowała na gładkim kamieniu futrynę, a kreska rozsunęła się, jak rozchylona karta. Ze środka dobiegły kroki, chociaż brzmiały, jakby ktoś chodził po drugiej stronie świata. Na wewnętrznej stronie szczeliny zakwitła dłoń z gwiezdnego pyłu, delikatna, niepokojąco podobna do jej własnej. Szept wymówił jej dziecięcy przydomek, którego nigdy nikomu nie zdradziła, i przerwał jak struna. Miasto wstrzymało oddech, lampy przygasły, a igła zamarła, wskazując śnieżnobiałą przestrzeń bez brzegów. Kaja uniosła dłoń, by dotknąć światła, i poczuła, jak coś dotyka ją z powrotem. Lis okrążał rozcięcie, a jego łapy dźwięczały, jakby stąpał po cienkich kieliszkach. — Po tamtej stronie imiona odbijają się krzywo — szepnął — i wracają po cichu. Kreda na nadgarstku Kaji zbladła, a czerwona nić naprężyła się i weszła w szczelinę. Ze środka dobiegał szelest ulic odwrotnych, jakby kamienie zmieniały zdanie i szły z powrotem. Głos zza światła zaskrzypiał: Zegnij mapę, a przyjdę; tylko nie odwracaj się teraz. Kaja nabrała powietrza, nieufnie, czując, jak nić tnie skórę, i uniosła stopę nad progiem.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 25
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.