Did You Know?

Trzy Uderzenia Ciszy


Trzy Uderzenia Ciszy
Kiedy Lena biegła mostem nad rzeką, miasto oddychało metalem i mgłą. Znała timing sygnalizacji, rytm tramwajów i własne serce, które bywało kluczem do czegoś dziwnego. Gdy przyspieszało do granicy bólu, wszystko wokoło spowalniało, jakby ktoś przycisnął ukrytą pauzę. Miała wtedy tylko trzy uderzenia ciszy na szybkie decyzje i ruch. Nie mówiła o tym nikomu, bo brzmiało jak choroba albo kłamstwo. Kurier na rowerze wystrzelił z bocznej uliczki, prosto pod pędzący skuter. Lena poczuła uderzenie krwi w skroniach i nacisnęła swoją niewidzialną pauzę. Powietrze zgęstniało, krople deszczu zawisły, a ona przesunęła rower o kilka centymetrów. Trzecie uderzenie serca wróciło świat, klakson ryknął, a para minęła się o włos. Chłopak nawet nie zrozumiał, że właśnie ocaliła mu kolana i życie na tygodnie. Wieczorem, na ścianie przy jej klatce, ktoś namalował czarną cyfrę: „3”. Następnego dnia słup ogłoszeniowy szeptał z naklejek: „Skończył ci się czas?”. Lena udawała spokój, lecz zaczęła sprawdzać lustra, odbicia szyb i cienie za sobą. A potem dostała SMS od nieznanego numeru: „Basen Słoneczny, północ. Przyjdź sama, bo znikną ci sekundy”. Ktoś znał jej limit i sposób, jakim nie powinna była nikogo interesować. Sprawdzała historię numeru, konta społecznościowe, ale trafiała na martwe tropy i puste awatary. Basen od lat stał pusty, zarastał trawą i plakatami dawnych zawodów. W nocy płot skrzypiał, a w środku pachniało chlorowym kurzem i wilgocią. Lena weszła przez dziurę w siatce, latarka w telefonie rysowała blady tunel światła. Na dnie niecki ktoś ułożył z kapsli trzy okręgi, każdy mniejszy od poprzedniego. Z głośniczków gdzieś w szatni grało ciche brzmienie metronomu, idealnie równe i niepokojące. Siedzenia dla widowni przypominały grzbiety wielkich ryb, obdarte z farby i ciszy. Woda dawno wyparowała, a jednak wilgotna linia została na kafelkach jak przerwana data. „Nie jestem sama”, powiedziała półgłosem, bardziej do echa niż do kogoś. Zgasły nagle lampy na słupach, a basen przykryła gęsta, ciężka ciemność. Serce Leny zerwało się do sprintu, więc wcisnęła pauzę i weszła w swoją ciszę. Powietrze zastygło, kropla spłynęła po poręczy pół milimetra i stanęła w miejscu. Metronom gdzieś w tle zwolnił, jakby ktoś bawił się jej tętnem, wbrew woli. A jednak zza słupów wyszedł ktoś, kto poruszał się razem z nią, powoli, świadomie, z uśmiechem.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 27
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.