Did You Know?

Tramwaj, który wozi minuty


Tramwaj, który wozi minuty
Lena mieszkała na czwartym piętrze bloku nad rzeką, w mieszkaniu po babci. Codziennie wracała późno z biblioteki osiedlowej, gdzie układała książki i zmieniała wytarte sygnatury. W domu czekał czajnik, wysłużony, z porcelanową rączką pękniętą jak linia dłoni. O 22:22 gwizdał zawsze tę samą melodię, tę, którą babcia nuciła przy rogalikach. Zegar w kuchni spóźniał się o dwie minuty, lecz nadrabiał je o świcie, jakby w nocy odpoczywał. Lena najpierw uznała to za kaprysy staroci, potem zaczęła nastawiać czajnik jak na umówiony sygnał. Pewnego wtorku znalazła na osiedlowej tablicy bilet na nocny tramwaj, wetknięty pod ogłoszenie o zagubionej smyczy. Na odwrocie ktoś napisał: "Dla Leny, na później". Odwróciła się gwałtownie, ale klatka schodowa była pusta, tylko światło mrugało z opóźnieniem. W domu bilet leżał na stole obok kubka, a litery na nim lekko drżały, jakby oddychały. Zamiast numeru linii widniało kółko i słowo "Pamiętane". Czajnik zagwizdał poza kolejnością, krótko i zdecydowanie. O pierwszej nad ranem miasto było wyciszone, mokre od zraszaczy i obietnic chłodnego dnia. Lena stanęła przy przystanku, słysząc w oddali zgrzyt starych szyn. Na tablicy pojawił się wreszcie wiersz w żółtym pasku: "0 — kierunek: Pamiętane". Tramwaj podjechał jak wspomnienie z dzieciństwa, drewniany, z metalowymi poręczami błyszczącymi od dłoni. Wsiadła, wsunęła bilet do kasownika; urządzenie odbiło datę i dopisało: "ważny, kiedy uwierzysz". Motorniczy spojrzał w lusterku i skinął brodą. W środku spało dwóch chłopaków z plecakami, a pani z siatką liczyła monety, które nie brzmiały jak metal. Okna nie pokazywały ulic, tylko kuchnie i pokoje, jakby wagon sunął przez mieszkania. W jednej kuchni ktoś rozlewał mleko, w innej dziewczynka rysowała na stole mapę z maki. Nagle zobaczyła własną kuchnię: czajnik parował, choć była tu, a nie tam. Sięgnęła po telefon, lecz ekran pozostał czarny, jak lustro przed snem. Motorniczy powiedział cicho: "Zdjęcia nie łapią tego, co jest tutaj". Tramwaj zatrzymał się na przystanku "Dawno", potem "Nazajutrz", a między nimi milczał jak ktoś, kto zbiera myśli. Z głośnika popłynęło mruczenie, kręcone z parą i skargą szyn; rozpoznała melodię rogalików. Poczuła, że brakuje jej dwóch minut, tych z kuchennego zegara, które zawsze gdzieś znikają. Bilet zadrżał w palcach i ułożył nowe zdanie: "Wysiądź, jeśli chcesz odzyskać zagubione minuty". Lena pomyślała o nieodebranym telefonie, o przepisie na makowiec, którego nikt nie spisał. Palce same odnalazły dzwonek przy drzwiach. Tramwaj przyspieszył, światła zamigotały rytmem, który mógł być alfabetem i oddechem jednocześnie. W szybie migotał napis kolejnego przystanku, najpierw nieostry, jakby nie chciał się wyjawić. Motorniczy patrzył na nią w lusterku, nie naciskał hamulca, ale zwolnił dłonią, jakby prosił o decyzję. Dzwonek pod jej dłonią drżał, a metal drzwi odpowiadał ciepłem. Napis rozbłysnął wyraźnie nad torami, jasny jak poranny chleb: "Jeszcze Możesz".


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 28
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.