Tajemnica w Szafce 213
Szymon, zapalony kawosz amator (parzy kawę w kubku termicznym i twierdzi, że to „espresso z automatu”), właśnie rozstrzygał z Zuzą i Tomkiem najważniejszą kwestię dnia: czy test z matmy był bardziej sabotażem czy próbą morderstwa. Ogromne gmaszysko ich liceum, którego korytarze miały więcej zakrętów niż logika dyrektorki podczas apelu, skrywało wiele tajemnic. Ale żadne z nich nawet nie przypuszczało, że najciekawsze wydarzy się tuż obok automatów z batonami.
Wszystko zaczęło się w środę o ósmej rano, kiedy Szymon podszedł do swojej szafki numer 213 i... usłyszał, jak ktoś z niej chichocze. Przystanął sztywno, bo o tej godzinie nawet on nie żartował. Najpierw pomyślał, że to Zuzka – umiała robić pranki, które zapamiętywał do matury. Ale kiedy otworzył szafkę, ze środka buchnął zapach waty cukrowej i... czupryna Konrada, szkolnego czarodzieja od heheszków. "Stary, nie pytaj – ta szafka jest PORTALEM!" wykrzyknął Konrad, wyciągając z wnętrza plecak dziwnie ciężki, pełny podręczników i... pluszowego flaminga.
Tomek, który właśnie do nich dołączył, spojrzał na sytuację z typową dla siebie stoicką miną: "To na pewno przez te nowe wifi w szkole."
Nim ktokolwiek zdążył zadać pytanie, szafka 213 zaczęła się trząść, a z jej środka rozbłysło niebieskie światło. Usłyszeli cichy głos: "Kto ma odwagę wejść?"
Zapanowała cisza. Nawet automaty z batonami przestały buczeć. Szymon spojrzał na przyjaciół. Wszyscy wiedzieli, że coś właśnie się zaczęło – a ich zwyczajny dzień w liceum właśnie zamienił się w coś totalnie nieprzewidywalnego…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?