Did You Know?

Szumi, więc milcz


Szumi, więc milcz
Październikowy deszcz zmywał rynek Srebrnej Doliny, gdy Wiktoria kończyła dyżur w bibliotece. Miała siedemnaście lat i upór, który nie znosił niedopowiedzeń ani drzwi uchylonych. Po lekcjach przepisywała skany starych gazet, polując na zaginione nazwiska mieszkańców. Tego wieczoru zatrzymało ją ogłoszenie drobne z 1989 roku, brzmiące dziwnie znajomo. Co kilka numerów powtarzał się tytuł: "Szumi, więc milcz", bez cienia wyjaśnienia. Obok widniała kratka cyfr i strzałek, jakby ktoś ukrył w niej mapę. Wiktoria przewinęła mikrofilm i porównała numery z różnych miesięcy, szukając reguły. Ogłoszenie pojawiało się tylko przy nowiu, jakby odpowiadało na astronomiczne zegary. Ktoś ołówkiem zaznaczył je kółkiem, podpisując inicjałem dawnego bibliotekarza, pana Mirskiego. Mirski zmarł w zeszłym roku, a jego notes zniknął bez śladu. W szufladzie biurka Wiktoria znalazła kartkę: "Nie gaś światła przed trzecim wybiciem". Brzmiało to teatralnie, ale papier pachniał kurzem, atramentem i czymś uporczywie znajomym. Biblioteka mieściła się w dawnym klasztorze z wieżą, o której krążyły opowieści. Mówiono, że podziemny korytarz łączy budynek z rzeką i starym młynem. Wiktoria wysłała Igorowi zdjęcie kratki, a on odesłał tylko ironiczny emotikon. Po chwili dopisał: "Twoja babcia pracowała tu w 1989, pamiętasz tę historię?". Pamiętała aż za dobrze: Halina zniknęła w deszczu, zostawiając klucz i pierścionek. Od tamtej pory tajemnice brzmiały jej jak obietnica, a nie jak groźba. Klucz Haliny pasował do metalowej szafy ukrytej za mapą powiatu, niedaleko schodów. W środku leżała koperta z Polaroidem: dach, wiatrowskaz i trzech ludzi w płaszczach. W tle księżyc jak sierp, a na odwrocie napisano: "Szeptnica. 3:15". Pod zdjęciem była cienka mapa z nitką prowadzącą na wieżę i do dzwonu. Światła w czytelni mignęły, a zegar na rynku zaczął wybijać pierwszą minutę. Wiktoria wzięła latarkę, schowała Polaroid do kieszeni i ruszyła na górę. Schody były wąskie, a ściany pachniały wapnem i starym dymem świec. Przy końcu korytarza czekały żelazne drzwi z kredowym znakiem, którego nie znała. Zamek nie ustąpił, ale mechanizm obok miał wskazówki ustawne na tarczy bez cyfr. Ustawiła je na trzecią piętnaście, czując pod palcami drżenie metalu i zimno. Coś kliknęło, drzwi odskoczyły, a w środku czekał gramofon i zwinięta chorągiewka. W tej samej chwili ktoś zaczął wspinać się po schodach, szybciej niż dzwon dzwonił.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 25
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.