Did You Know?

Szmer za drzwiami sali 24


Szmer za drzwiami sali 24
Lena nienawidziła poniedziałków, ale Liceum nr 3 zawsze pachniało przygodą i kredą. Po feriach skrzydło północne znów otwarto, choć sala 24 pozostawała zamknięta na głucho. Starsze roczniki mówiły, że dawniej mieszkali tam preparaty z biologii, niekoniecznie martwe. Dyrektor powtarzał, że to bzdury, a klucz zaginął podczas remontu pracowni. Lena słuchała półuchem, notując terminy próbnej matury i listę tematów do powtórki. A jednak, gdy przechodziła obok drzwi, czuła delikatny przeciąg, jakby ktoś szeptał. Po ostatniej lekcji znalazła w szafce kopertę, bez znaczka, z jej imieniem wydrukowanym drukiem maszynowym. W środku leżał mosiężny klucz na sznurku i kartka: Nie otwieraj sali 24. Serce zaczęło pracować szybciej, lecz ciekawość wyprzedzała rozsądek o całe pół piętra. Zadzwoniła do Maksa, partnera z koła debat, który lubił łamać szkolne zagadki. Przyszedł w pięć minut, z latarką i uśmiechem, który zwykle kończył się kłopotami. — Jeśli mamy nie otwierać, tym bardziej musimy zobaczyć — stwierdził bez wahania. Korytarz północnego skrzydła dźwięczał pustką, mimo że zegar wskazywał dopiero szesnastą trzydzieści. Światło jarzeniówek pulsowało nierówno, rzucając cienie, które układały się w dziwne kąty. Za szybą starej gabloty ruszył się przysypany pyłem atlas, jakby ktoś go szturchnął. Lena przypomniała sobie, że jutro mają sprawdzian z genetyki, a ona jeszcze nie powtórzyła. Jednak nogi same niosły ją pod tabliczkę z numerem 24, matową jak stara fotografia. Klucz pasował gładko, aż podejrzanie; zamek drgnął, kiedy na korytarzu rozległy się kroki. Schowali się w niszy przy hydrancie, zasłonięci zwiniętym planem ewakuacji i pudełkiem na kredę. Przeszedł woźny, mrucząc melodię z radia, i zatrzymał się na chwilę przy drzwiach. Dotknął klamki, spojrzał przez okienko, potem wzruszył ramionami i odszedł powoli dalej. Maks wyjrzał pierwszy, a Lena znów wsunęła klucz, tym razem kręcąc nim odważniej. Z wnętrza dobiegł ich cichy szmer, przypominający początek deszczu, choć nie padało. — Słyszysz ten szmer, jak przewracane kartki albo włączony projektor? — wyszeptała, przytykając ucho do futryny. Drzwi odskoczyły na szerokość dłoni, wypuszczając strużkę chłodnego powietrza i zapach alkoholu. W półmroku migała zielonkawa poświata, od której ramiona pokryły się gęsią skórką. Na biurku zamigotała na czerwono lampka od starego mikroskopu, choć nie dotykali włącznika. Maks uniósł telefon, gotów nagrywać, gdy gdzieś w głębi rozległ się wyraźny klik. Potem ktoś, niewidoczny z progu, wyraźnie wypowiedział imię Leny, bardzo spokojnym, szkolnym głosem. Lena zacisnęła palce na kluczu, bo z ciemności odezwał się jeszcze jeden głos, młodszy: — Nie odwracajcie się.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 26
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.