Szmaragdowa Komnata
Ciemność wypełniała kącik starego gabinetu. Lena dotknęła chłodnej klamki drzwi, których nigdy wcześniej tu nie widziała. Zapach starych książek i popiołu zmieszał się z czymś nowym – lekką wonią mięty. Tata zawsze powtarzał, że w starych domach można znaleźć ukryte zakamarki, ale Lena nie spodziewała się znaleźć całych drzwi. Takich, które nie powinny tu być.
Za nią stali Antek i Zośka. Z trudem powstrzymywali się od pytań, jednak powaga na twarzy Leny sprawiała, że milczeli. Lena wzięła głęboki oddech i pchnęła drzwi. Oczom trójki przyjaciół ukazał się zupełnie inny świat – szmaragdowa komnata rozświetlona światłem, które zdawało się płynąć z powietrza, a na ścianach wiły się wzory poruszających się roślin.
– Czy to... sen? – szepnął Antek, podchodząc do ściany, która nagle rozchyliła się i ukazała przejście dalej, w głąb nieznanego świata. Podłoga lśniła, a w oddali słychać było cichy śmiech i dźwięk dzwoneczków, choć dookoła nie było nikogo.
– To wygląda, jakby ktoś na nas czekał – mruknęła Zośka, schylając się po leżący na ziemi srebrny klucz. Klucz był ciężki, a kiedy Zośka go podniosła, drzwi za ich plecami niespodziewanie zatrzasnęły się z hukiem.
Nagle światła przygasły. Lena poczuła zimny dreszcz, a cień w rogu zaczął się poruszać. Czy to tylko powiew wiatru, czy ktoś rzeczywiście się tam krył? Lena ścisnęła dłoń Ani i patrzyła, jak cień przybiera ludzką postać. Gdy postać wysunęła się na środek komnaty, Lena poczuła, jak serce wali jej jak oszalałe. Kto – lub co – na nich czekało po drugiej stronie?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?