Szkoła pod Drzewem Cieni
Nina patrzyła z niedowierzaniem na ogromny dąb, rozpościerający nad szkolnym dziedzińcem gęsty cień. Pierwszy dzień w Szkole Podstawowej nr 17 był stresujący sam w sobie, ale czy musiała być tu aż taka dziwaczna atmosfera? Drzewo wyglądało, jakby pamiętało czasy, gdy po świecie chodziły jeszcze smoki – jego konary były grube, a kora poszarpana przez ślady niewidzialnych pazurów.
Po szkole kręcili się inni pierwszoklasiści, większość z telefonami przyklejonymi do dłoni, próbując zrobić sobie selfie pod "legendarnym" dębem. Nina jednak wyczuwała w powietrzu coś więcej niż tylko zapach wilgotnych liści. To było jak cichy szept, który słyszy się pod powiekami tuż przed zaśnięciem.
— To drzewo to ściema — mruknęła Ala, nowa koleżanka Niny z ławki, podchodząc bez strachu pod najgrubszy konar. — Mówią, że w noc letniego przesilenia ktoś tu kiedyś zniknął. Ale to tylko plotki!
Nina nie była tego taka pewna. Odruchowo sięgnęła do kieszeni, gdzie miała niewielki notes. Ostatnio miała wrażenie, że notując dziwne zjawiska, przyciąga do siebie coraz więcej tych... niewytłumaczalnych wydarzeń.
Dzwonek oznajmił początek lekcji magii praktycznej. Przynajmniej tak stało w jej planie, choć sądziła, że to żart. W sali 207 czekał już nauczyciel – wysoki, szczupły i raczej z tych, którzy mogliby rzucać cień nawet w ciemności. Pan Ruczaj przywitał klasę nieprzeniknionym uśmiechem.
— Witajcie wśród Cieni — powiedział. — Dzisiaj nauczymy się, jak dostrzegać to, co ukryte. Chociaż... nie każdy z was będzie chciał to zobaczyć.
Nina poczuła, jak w jej notatniku drży ołówek. Otworzyła zeszyt, a na kartce pojawiły się drobne literki: „Uważaj na cień pod dębem”.
Spojrzała na Alę, która najwyraźniej nie zauważyła nic niezwykłego. Pan Ruczaj przesuwał się między ławkami, a powietrze w sali zaczęło gęstnieć. Z głośników delikatnie sączyła się muzyka przypominająca szelest liści. Nagle światło w klasie przygasło, a cień drzewa na dziedzińcu zaczął się poruszać, powoli wpełzając do środka przez otwarte okno.
Nina zamarła, gdy zobaczyła, jak długi ciemny kształt sunie po ścianie na wysokości tablicy. Nauczyciel uśmiechnął się jeszcze szerzej i powiedział:
— Pora, byście zobaczyli, co tak naprawdę kryje się w cieniu...
W tym momencie cień wyciągnął w stronę Niny coś na kształt ręki.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?