Did You Know?

Szkoła na krawędzi dachu


Szkoła na krawędzi dachu
Nigdy wcześniej nie uważałem swojej szkoły za ciekawe miejsce. Długie korytarze pachnące kredą, tablice z resztkami starych równań i szafki, które trzeszczały przy każdym otwarciu – to wszystko wydawało się po prostu tłem do codziennych zmagań z kartkówkami i odpowiedziami ustnymi. Ale tamtego dnia, w pierwszy poniedziałek po feriach zimowych, coś się zmieniło. Wszystko zaczęło się od nowego nauczyciela historii. Pan Borkowski był zupełnie inny niż reszta nauczycieli. Zamiast garnituru nosił ciemny golf, a na nosie miał okrągłe okulary, których szkła dziwnie mieniły się pod światłem. Jego głos był cichy, ale nawet najgłośniejsi z klasy milkli, kiedy zaczynał opowieści o dawnych czasach. Nikt nie wiedział, skąd się wziął, bo żadna z nauczycielek nie chciała o nim mówić. Tego dnia po lekcjach zostałem w szkole razem z Mają i Michałem – moimi najlepszymi przyjaciółmi. Maja była mistrzynią w łamigłówkach, a Michał… cóż, umiał rozkręcić i złożyć niemal każdy przedmiot znaleziony na terenie szkoły. Naszą uwagę zwróciło coś dziwnego na końcu najstarszego skrzydła szkoły – drzwi z tabliczką „Magazyn”, do których nigdy wcześniej nie zwracaliśmy uwagi. Tym razem były lekko uchylone. – Chyba powinno być zamknięte – szepnęła Maja, rozglądając się nerwowo. – Zawsze jest zamknięte na klucz. Michał, jak to Michał, już wyciągał latarkę z plecaka. – Może tam trzymają zapasowe ławki albo stare mapy – mruknął. Nie wiadomo jak, ale zanim zdążyliśmy pomyśleć, weszliśmy do środka. Było ciemno i pachniało kurzem, ale w świetle latarki zobaczyliśmy szczelinę między regałami. Wydawało się, że za nimi powinno być tylko ściana, ale zauważyliśmy, że jedna z płyt gipsowych delikatnie odstaje. Pchnąłem ją, a za nią ukazały się wąskie, kręte schody prowadzące do góry. Zamiast typowego magazynu trafiliśmy na coś, co wyglądało jak wejście na dach. Jednak nie było to zwyczajne wyjście – drzwi były metalowe i ciężkie, a na ich powierzchni widniały dziwne, wygrawerowane wzory. Zawahałem się, ale ciekawość była silniejsza. Otworzyliśmy drzwi i stanęliśmy na płaskim dachu szkoły. Przed nami, dokładnie na środku, stał pan Borkowski z rozłożoną wielką, skórzaną mapą. Twarz miał zwróconą ku zachodzącemu słońcu i wyglądał, jakby czegoś nasłuchiwał. Zanim zdążyliśmy wycofać się na schody, pan Borkowski odwrócił się powoli w naszą stronę. Jego oczy, odbijające ostatnie promienie światła, wyglądały zupełnie inaczej niż podczas zwykłej lekcji. Uniósł rękę, dając nam znak, byśmy podeszli bliżej. Po chwili ciszy powiedział zagadkowym tonem: – Wiedziałem, że to wy pierwsi znajdziecie drogę tutaj. Macie odwagę, by zrobić kolejny krok? Zrobiło się cicho – tak cicho, że słychać było tylko szum wiatru nad szkolnym boiskiem. Staliśmy na progu czegoś, czego nie rozumieliśmy, ale wiedzieliśmy, że nasze szkolne życie już nigdy nie będzie takie samo…


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 23
Endings: 2
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Curious What Happens Next? Here's What Others Wrote!