Szklane Miasto Po Drugiej Stronie Lasu
Kiedy Amelka po raz pierwszy usłyszała o lesie Cieni, miała dziewięć lat. Teraz, mając już czternaście, wiedziała, że żaden mieszkaniec ich miasteczka nie ważył się wchodzić głębiej niż na odległość rzutu kamieniem. Las był gęsty, ścieżki powykręcane, a wilgotne powietrze pełne szeptów, których dorosłym nie wolno było powtarzać.
Ale tej nocy Amelka nie była sama. Obok niej szedł Janek — wiecznie rozczochrany chłopak z talentem do łamania zakazów — oraz Lena, której ciekawość potrafiła przebić najtwardszą ciszę. Cała trójka ukryła się pod cienistymi gałęziami, gotowa zrobić krok dalej niż wszyscy inni. Powód był prosty: w ostatnią środę, tuż po zmierzchu, Lena znalazła w swoim ogrodzie połyskujący odłamek szkła, na którym wyryty był dziwny symbol — trójząb przebity błyskawicą.
Szeptali o tym godzinami. Dziadek Amelki powtarzał, że kiedyś za starym lasem istniało miasto, które potrafiło zniknąć w blasku słońca i pojawić się tylko wtedy, gdy księżyc był w pełni. Tyle że nikt w to nie wierzył. Nikt, oprócz Amelki, Janka i Leny.
Pod stopami trzeszczały suche gałęzie. Coraz głębiej zanurzali się w ogromne paprocie i błyszczące porosty, jakby las chciał ich połknąć. Nagle, zza gęstej kurtyny liści, rozbłysło światło. W przeciwieństwie do ognisk czy latarek, to światło mieniło się setkami barw — jakby powietrze pękło i odsłoniło coś, o czym nikt poza nimi nie miał prawa wiedzieć.
Przez chwilę milczeli, jakby bali się odezwać. Lena ścisnęła fragment szkła, który nie wiadomo dlaczego zaczął lekko pulsować.
— Widzicie to? — wyszeptał Janek, mrużąc oczy.
Tuż przed nimi, za plątaniną krzewów, rozciągała się głęboka polana, a na niej — mieniące się szklane wieże, finezyjne mosty z lodowego kryształu i wysokie bramy, na których migotały płomienie będące chyba ogniem, a może czymś jeszcze bardziej niezwykłym. Przezroczyste ulice wiły się wokół kolumn i fontann, w środku których unosiły się istoty złożone ze światła i mgły.
Amelka poczuła, jak serce wali jej w piersi. To nie mogło być prawdziwe…
Nagle gdzieś w głębi miasta rozległ się przenikliwy dźwięk, przypominający bicie dzwonu, i wszystko wokół rozświetliło się jeszcze intensywniej. Lena upuściła szkło, które samo z siebie uniosło się w powietrzu, obracając się wokół własnej osi. W tym samym momencie z jednej z bram wyłoniła się postać — wysoka, otulona w płaszcz utkany z mgły i błyskawic. Spojrzenie jej oczu zatrzymało się na trójce przyjaciół.
Zanim zdążyli zrobić cokolwiek, światło eksplodowało tysiącem iskier, a polana zaczęła się trząść, jakby coś olbrzymiego miało się zaraz wydarzyć...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?