Did You Know?

Szkicownik, który otwierał ściany


Szkicownik, który otwierał ściany
Lena miała czternaście lat i pachniała kurzem biblioteki po deszczu. Każde popołudnie porządkowała kartony darów w chłodnej piwnicy filii miejskiej. Tego dnia znalazła szkicownik z czarną okładką, gładki i lekko ciepły. Na grzbiecie nie było tytułu, tylko zarys gwiazdy jak odciski kciuków. Lena dotknęła wzoru i poczuła mrowienie, jakby kartki oddychały pod skórą. Za oknem warczał tramwaj, a rynny stukały, jakby odliczały sekundy. Otworzyła szkicownik; strony były puste, lecz na papierze mieniły się kropki. Układały się w siatkę nieba, jak mapa, której brakowało kilku gwiazd. Lena dmuchnęła ostrożnie, a brakujące punkty zapłonęły bladym srebrnym światłem. Zwykły ołówek zostawiał linię, która drżała, unosiła się i wiła jak nić. Narysowała okno; na murze piwnicy pojawił się chłodny, migoczący prostokąt. Z wnętrza okna czuła zapach lodu i czegoś dawno niewypowiedzianego. Drzwi skrzypnęły; zajrzał Patryk, roznoszący plakaty o nocnym czytaniu pod chmurką. Zamarł, widząc jak Lena wkłada dłoń w świecący kontur, jak w wodę. — To jest bezpieczne? — zapytał, ale oczy miał bardziej głodne niż ostrożne. Lena naszkicowała papierową łódkę; chlapnęła do zlewu jako maleńka srebrna rzecz. Popłynęła pod prąd wody, i zawisła, jakby nie pamiętała o grawitacji. — Jeśli to działa, możemy znaleźć wszystko, co kiedykolwiek zniknęło — wyszeptał. — To nie jest szkicownik — powiedział Patryk, ściszając głos — to klucz. Lena przypomniała sobie opowieść o utraconej Sali Ciszy, zamurowanej przed laty. Narysowała drzwi, po których wszyscy tęsknili, choć nikt ich naprawdę nie widział. Kontur zabłysnął, a regały odsunęły się milimetr, jakby brały szeptany wdech. Za oknem rozlało się światło, wolne i ciche, pełne drobin przypominających ptaki. Z głębi napłynął szept, który znał ich imiona, i coś zrobiło krok naprzód. Podłoga zadrżała tak lekko, że kurz zatańczył, układając się w pierścienie. Lena przycisnęła szkicownik do piersi i poczuła rytm jak obce serce. Patryk wyjął latarkę z telefonu, lecz światło nie chciało przejść progu. Zamiast tego skręcało, zawijało się w spirale, jak ćma uwięziona w bursztynie. Potem oba imiona zabrzmiały jednocześnie, wyraźne, bliskie, i coś uchyliło drzwi. Za progiem mignęła dłoń w rękawiczce z gwiezdnego pyłu i zniknęła.


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 23
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.