Szkarłatne Skrzydła Varenn
Wiosna w Dalen nie była zwyczajna. Nad wioską wisiała mgła, a w powietrzu unosił się zapach mokrej ziemi i... czegoś jeszcze, nieuchwytnego. Inea, od lat włócząca się po zapomnianych ścieżkach wokół starego zamku, nigdy wcześniej nie widziała podobnego światła. Jego blade, szkarłatne przebłyski migały po ruinach, jakby coś próbowało wyjść z cienia.
Dziewczyna zacisnęła palce na rączce czarnego parasola – pozostałości po babci, która wierzyła, że parasol chroni nie tylko przed deszczem, ale i przed niesprzyjającym losem. Ostatnio Inea często go używała, lecz nie z powodu pogody. Miała wrażenie, jakby ktoś lub coś śledziło ją wśród ruin – a może po prostu działała wyobraźnia?
Szesnastoletni Dastan, syn kowala, czekał na nią przy starym murze. Miał ze sobą latarkę i stary mapnik, wypchany po brzegi szkicami ruin. Spojrzał na Ineę, mrużąc oczy: „Znowu to światło?” – zapytał szeptem.
Inea skinęła głową. „Ostatniej nocy pulsowało dłużej. Myślę, że coś się zmienia.”
Przemierzali zaułki ruin w milczeniu. Ich kroki odbijały się echem od popękanych kamieni, a jasny, szkarłatny blask zaczął przybierać na sile. W końcu dotarli do zarośniętej kolczastym dzikim winem bramy, którą Inea widziała wcześniej tylko zza ogrodzenia. Teraz była otwarta.
Za bramą rozciągał się korytarz, który nie powinien istnieć – na wszystkich mapach zamku tamta część była zawalona już od stuleci. Z wnętrza biło ciepłe, pulsujące światło, mieniło się wszelkimi odcieniami czerwieni i złota.
Dastan wyciągnął szkicownik. „Tego miejsca nie ma na żadnych planach. Skąd się wzięło?”
Inea poczuła dreszcz. „Może nigdy nie zniknęło. Może czekało.”
Z wnętrza tunelu dobiegł ich czyjś głos – cichy, przerywany, jakby dochodził z bardzo daleka, a jednak z każdą chwilą stawał się wyraźniejszy. Inea zrobiła niepewny krok do przodu. Za jej plecami Dastan zapalił latarkę. Wiązka światła odbiła się od ścian, ukazując tajemnicze symbole wyryte w kamieniach – skrzydła, ogony smoków, stylizowane oczy.
Nagle korytarz zadrżał, a ze światła zaczęły wyłaniać się zarysy czegoś wielkiego. Inea wstrzymała oddech. Serca obojga biły jak szalone. W tej chwili światło stało się niemal oślepiające, a cień istoty na ścianie urósł do niewyobrażalnych rozmiarów.
Czy sięgną dalej, mimo strachu? Czy odważą się przekroczyć próg nieznanego? Odpowiedź kryła się tuż przed nimi, po drugiej stronie szkarłatnego blasku.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?