Did You Know?

Szepty zegara w Wigilię


Szepty zegara w Wigilię
Śnieg kleił się do witryny dawnego zakładu zegarmistrzowskiego pod naszą kamienicą w Toruniu. Wigilia pachniała barszczem i cynamonem, ale po śmierci dziadka zrobiło się podejrzanie cicho. Miałam siedemnaście lat i wciąż słyszałam w ścianach jego spokojny, równy tik-tak. Mama układała opłatek na talerzach, tata polerował starą gwiazdkę na szczyt choinki. Poszłam na strych po pudełko z bombkami, bo lampki zgasły bez ostrzeżenia. W kącie, pod starymi kalendarzami adwentowymi, leżała skrzynka z wypalonymi inicjałami dziadka. Papier miał nadruk nut kolędy, a wewnątrz spoczywał mosiężny klucz i zagięta kartka. Czytałam na głos: „Nie pozwól mu stanąć. Północ. Trzy wieże. Szept dwunasty.” Zbiegłam na dół do Kuby, kuzyna starszego o rok, który udawał obojętność. „Brzmi jak zagadka z pokoju zagadek,” mruknął, lecz oczy miał czujne jak latarnia nad Wisłą. Wpisał słowa w telefon i wskazał mapę: trzy wieże Ratusza Staromiejskiego. „Szept dwunasty” brzmiał jak ostrzeżenie albo instrukcja, której nie wolno było rozumieć źle. Pocałowałam babcię w policzek i wsunęłam klucz do kieszeni swetra, aż dotknął skóry. Podczas wieczerzy wszystko było, jak zawsze: dwanaście potraw, puste miejsce, kolędy szeptane przy świecach. Tylko zegar w sklepie na dole tykał inaczej, jakby cofał się o ułamek sekundy. Babcia opowiedziała, że kiedyś w wojnę ratusz stanął, a ktoś naprawił go w noc Pasterki. Przy trzeciej rybie przestałam słyszeć rozmowy, bo kartka paliła kieszeń jak mały kompas. Przed Pasterką wymknęliśmy się pod pretekstem powietrza; śnieg zagłuszał kroki i rozmywał kształty. Rynek był prawie pusty, tylko iluminacje drżały na wietrze, jakby mrugały do spóźnionych. Przy wieży ratuszowej znaleźliśmy boczne drzwi, uchylone o szerokość dłoni i nienaturalnie ciche. Z wnętrza dochodziło tykanie, które nie zgadzało się z godziną w naszych telefonach. Spojrzeliśmy na siebie i weszliśmy, przytrzymując oddech, jakby powietrze miało zdradzić każdą myśl. Schody kręciły się w górę jak sprężyna, pachniały olejem, kurzem i zimą wciskaną przez szczeliny. Na poddaszu mechanizmy stały otwarte, a pośrodku wisiał zegar pomocniczy z pustą tarczą. Wyjęłam klucz, pasował do gniazda, choć nikt nie powinien był o nim pamiętać tej nocy. Zegar westchnął metalem, gdy przekręciłam raz, a wtedy rozległ się pierwszy z dwunastu szeptów. Ktoś na dole zamknął drzwi i czyjś głos, obcy i znajomy naraz, powiedział: „Nie dotykaj.”


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 27
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.