Szepty pod czytelnią
Jesienny deszcz bębnił w okna, gdy Lena otwierała bibliotekę Pod Cisem. Klucz dostała od ciotki bibliotekarki, żeby pomóc wynieść pudełka z katalogami. Za nią szedł Oskar z latarką i plecakiem, udając odwagę z kiepskim uśmiechem. Noc Czytania odwołano przez remont, ale ciekawość przyciągała ich jak silny magnes. Przez szybę widać było rzekę, spiętą wałem, jakby pilnowała czegoś pod miastem.
W magazynie pachniało wapnem i starym papierem, a korytarz prowadził prosto pod scenę. Lena szukała zeszytu pradziadka, który pisał tu notatki podczas powodzi w 1903. Znalazła wykresy przypływów, szkice piwnic i zdanie: Podziemia łączą się z rzeką. Za regałem przesunęła płytę sklejki i odkryła schody, jakby czekały właśnie na nią. Z sufitu zwisał dzwoneczek przeciw gryzoniom, który poruszył się bez wiatru i zamilkł.
Zeszli ostrożnie, a echo odbijało każdy krok, jakby ktoś szedł pół kroku później. Ściany były zimne, sufit niski, a na końcu stał pordzewiały katalog kartkowy. W pierwszej szufladzie leżał zegarek kieszonkowy, który tykał wstecz, chociaż sprężyna była martwa. Oskar gwizdnął cicho, a kompas w telefonie Leny nagle zakręcił się bez sensu. Potem usłyszeli szept, jakby z rur: Oddaj zegar, i długie, mokre pociągnięcie. Farba na rurach spękała w kształt map, a krople skapywały jak uporczywy metronom.
"To wiatr, stare instalacje," powiedział Oskar, lecz jego palce drżały na latarce. Lena odwróciła zegarek i przeczytała inicjały A.G., takie jak w zeszycie pradziadka. Drzwi na górze trzasnęły same, a schody odpowiedziały krótkim, stłumionym jękiem drewna. Na stołku zakurzona mapa piwnic miała X przy słowie Przewiązka, dokładnie pod czytelnią. Szept wrócił, wyraźniejszy, z przerwami jak kaszel: Oddaj zegar, Lena, oddaj zegar natychmiast. Kiedy przetarła szybkę, pod szkłem mignął suchy osad z mąki lub pyłu. Na końcu półki ktoś zostawił świeży ślad buta, nie większy niż jej.
"Nie mówiłam swojego imienia, prawda?" zapytała Lena, patrząc prosto na Oskara. "Chodźmy do Przewiązki i sprawdźmy, zanim skończy baterię latarka," mruknął Oskar. Korytarz zawęził się, powietrze zrobiło się ciężkie, a za łukiem błysnęło czarne lustro wody. Na drzwiach z nitami ktoś wydrapał strzałkę i zdanie: Nie budź tego, co śpi. Kiedy Lena dotknęła klamki, była ciepła jak dłoń, a po drugiej stronie coś zapukało. Z sufitu wsunęła się nitka wody i spadła prosto na zegarek, sycząc jak igła. Gdzieś w przejściu przetoczył się kamyk, jakby ktoś właśnie cofnął stopę. Zegarek tyknął wstecz o sekundę, światło zamigotało, a klamka zaczęła się powoli obracać.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?