Szepty Lasu Aglair
Letnia noc była ciepła i pełna dźwięków cykad, kiedy Lena, Igor i Dorian przemierzali polną drogę wiodącą do granicy Lasu Aglair. Droga poprowadzona była wśród wysokich traw, które łaskotały kostki przy każdym kroku. Lena niosła latarkę, a Igor plecak z przekąskami. Dorian trzymał swój ukochany aparat fotograficzny – wierzył, że tej nocy uda się uchwycić coś niezwykłego.
O Lasie Aglair krążyły opowieści. Mówiono, że po zmroku słychać w nim szepty starych drzew, a ci, którzy wchodzili tam sami, często czuli się obserwowani. Jednak grupa przyjaciół nie wierzyła w bajki. Byli za starzy, by bać się leśnych potworów i za bardzo ciekawi świata, by przegapić okazję do przygody.
– Kto znajdzie najdziwniejszy kamień, wygrywa – rzuciła Lena, przerywając ciszę.
– Okej, ale nie oszukujesz z latarką, musisz dzielić się światłem! – odpowiedział Igor.
Dorian uśmiechnął się tylko, patrząc przez wizjer aparatu. Robił zdjęcia wszystkiemu: omszałej gałęzi, pajęczynie w świetle latarki, własnym trampkom zatopionym w liściach. Tak dotarli do starej leśnej chaty, o której krążyły legendy. Była zbudowana z ciemnego, starego drewna, z dachem przysypanym mchem, jakby natura chciała ją ukryć przed światem.
– Wchodzimy? – zapytała Lena, lekko zaniepokojona, ale podekscytowana.
Igor wszedł pierwszy. Drzwi zaskrzypiały, a do środka wpadł zapach kurzu i wilgoci. W środku było ciemno, ale w promieniu latarki Lena dostrzegła półki pełne butelek, suszonych ziół i dziwnych przedmiotów. Na stole leżała gruba księga. Skóra oprawy była popękana, a na okładce wytłoczone złote symbole, których żadne z nich nie potrafiło rozpoznać.
Dorian starannie otworzył księgę. Kartki były stare, zapisane dziwnym, wijącym się pismem. W pewnej chwili wiatr wpadł przez rozbite okno, a wszystkie zioła zawieszone pod sufitem zadrżały, szeleszcząc jakby ktoś szeptał do nich niewidzialne słowa. Lena poczuła dreszcz na plecach.
Igor zaczął czytać głośno jeden z fragmentów: – "Kiedy księżyc wzejdzie nad koronami Aglair, niech ten, kto pragnie zobaczyć to, co ukryte, wypowie zaklęcie..."
Ledwie skończył, światło latarki zamigotało, a z ciemności rozległ się cichy, przeciągły dźwięk. Księga sama przewróciła stronę. W chatce zrobiło się zimniej.
Nagle zza okna rozbłysło światło, zupełnie inne niż blask latarki – zimne, niebieskawe, przypominające błyskawicę. Dorian szybko uniósł aparat, ale zanim zdążył zrobić zdjęcie, w kącie chaty coś się poruszyło. Wyłoniła się sylwetka, ledwo widoczna w półmroku, zdawało się, że składa się z mgły i cienistych nici.
Przyjaciele zamarli. Lena zacisnęła dłonie na księdze, Igor wstrzymał oddech, a Dorian przyłożył aparat do oka, choć palce mu drżały.
Mglista postać uniosła rękę i wskazała starą księgę. Atmosfera była gęsta od napięcia, a Lena po raz pierwszy poczuła, że Las Aglair naprawdę skrywa coś, czego nie znajdzie się w żadnej książce do biologii.
W tej chwili wszyscy troje musieli zdecydować: odłożyć księgę i uciec, czy dowiedzieć się, dokąd zaprowadzi ich niezwykłe spotkanie...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?