Szeptuny z Lasu Brzasku
Noc była ciepła jak na początek czerwca i zapach dzikiego bzu unosił się nad wioską jak obietnica czegoś nowego. Wiktor szedł cicho, przemykając między chatami z koszykiem w dłoni. Ciężar nie był duży, choć serce waliło mu jak oszalałe. Dziś wszystko miało się zmienić.
Zbiórka była przy starej stodole, na końcu ścieżki zarosłej pokrzywami. Tam już czekała Jaga, przysiadłszy na kamieniu, oraz schowany w cieniu Szymek. Tylko Lena spóźniała się jak zwykle, choć nikt nie miał o to żalu. Każde z nich czuło w powietrzu niepokój – coś większego niż drobne codzienne sprawy wioski.
– Mówiłem wam, że w nocy znowu coś chodziło przy skraju lasu – rzucił Szymek, trzymając w rękach drewnianą procę.
– Pewnie znowu sarna, albo lis – odpowiedziała Jaga, ale jej głos nawet nie próbował zabrzmieć przekonująco.
Wiktor uśmiechnął się blado i położył koszyk na ziemi. W środku leżał kawałek świeżego chleba, dwa jabłka i latarka. – Dobrze, że się zdecydowaliśmy. Mamy szansę sprawdzić, co to za stwory zostawiają ślady przy strumieniu.
Nagle zza rogu wyskoczyła Lena, zziajana i podekscytowana.
– Widziałam je! Przysięgam! – wyrzuciła z siebie, z oczyma szeroko otwartymi. – Miały długie, cienkie ręce i śmiesznie świeciły im oczy. Gdy tylko się zbliżyłam, usłyszałam szeptanie.
Cała czwórka spojrzała po sobie. To już nie były żarty. Szepty z lasu Brzasku od zawsze były tematem opowieści przy ognisku, ale do tej pory żadne z dzieci nie widziało nic takiego naprawdę.
– Idziemy? – zapytał Wiktor, unosząc latarkę.
Ruszyli w głąb ciemności, zostawiając za sobą rozświetlone okna wsi. Kroki tłumiła leśna ściółka, a dźwięki nocy stawały się coraz bardziej obce. Im dalej wchodzili, tym silniejsze było wrażenie, że las wie o ich obecności.
Gdy dotarli do polany, na której rosła stara, rozłożysta lipa, Lena zatrzymała się nagle.
– Tam, spójrzcie! – wyszeptała, wskazując ręką ciemność między drzewami. Za grubym pniem stała nieruchoma postać o długich palcach, jej oczy lśniły bladym światłem. Wokół niej kręciły się drobne sylwetki, szeptając słowa, których nie potrafili zrozumieć.
Dzieci zamarły, niepewne, czy powinny wykonać kolejny krok, czy natychmiast uciec. Las wydawał się zamknąć za nimi, a powietrze zgęstniało od oczekiwania. Co wydarzy się dalej?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?